Nowe odkrycie: Polski krem myWONDERBALM

No to chyba mamy nowy polski hit kosmetyczny. myWONDERBALM opisywany jest przez magazyny i blogerki, jako “cudowny krem”, który każda kobieta powinna mieć w swojej kosmetyczce. Zdobył już uznanie redakcji ELLE i  GLAMOUR.  Poleca go m.in. Doktor Makeup, jedna z moich ulubionych polskich wizażystek, a jej wierzę, bo, podobnie jak ja,  ma słabość do kosmetyków pielęgnacyjnych i sporą wiedzę.

Jakie są jego zalety? Wyobraźcie sobie świetną formułę, stworzoną na na bazie naturalnych olejków i składników roślinnych. Żadnych parabenów, silikonów, PEG czy sztucznych barwników. Doskonały krem zamknięty w poręcznym, stylowym opakowaniu. Szczerze? Wiele razy myślałam o stworzeniu własnego kremu, który byłby uniwersalny, jak krem Nivea, odpowiedni dla całej rodziny, oparty na prostym, naturalnym składzie i w przystępnej cenie. I voila! Mówisz, masz. Twórczynie polskiej marki MIYA najwyraźniej też marzyły o podobnym kosmetyku, bo stworzyły myWONDERBALM. Mogę tylko pogratulować pomysłu, realizacji i produktu, który… no właśnie, czy rzeczywiście działa tak świetnie, jak go przedstawiają? Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła.

Krem do twarzy myWONDERBALM – pielęgnacyjny must-have

miya 1

Niektórzy porównują go do słynnego klasyku Embryolisse. Myślę, że jest w tym wiele prawdy. myWONDERBALM to tak naprawdę cztery kremy, dostosowane do różnych potrzeb skóry aktywnych kobiet. Mają za zadanie nawilżać, odżywiać, rozświetlać, a przede wszystkim sprawiać, że czujemy się piękne.

miya 4

Osobiście ciężko mi było wybrać jeden krem, który sprawdził się u mnie najlepiej. Zaczęłam od intensywnie nawilżającego I’m Coco Nuts, ponieważ cudownie pachniał kokosem i wakacjami. Ale to nie jedyne jego zalety. Jak nazwa wskazuje, zawiera olejek kokosowy, ale też sezamowy oraz prowitaminę B5, które razem koją, nawilżają i regenerują skórę. To, co mnie zaskoczyło przy testowaniu każdego z kremów, myWONDERBALM wchłania się błyskawicznie. To duża zaleta dla wszystkich nowoczesnych kobiet, które lubią błyskawiczne efekty pielęgnacyjne.

Otwierasz, nakładasz, jesteś piękna i gotowa do wyjścia

miya 2

To hasło MIYA bardzo mi się spodobało. Tak samo jak działanie wszystkich kremów. Naprawdę testując je po kolei czekałam na moment, kiedy moja skóra zbuntuje się i powie NIE. Bo przecież aż cztery kremy nie mogą pasować dla mojej kapryśnej skóry? Po kokosowym cudzie, przyszedł czas na różany I Love Me, który robi dokładnie to co lubię, rozświetla i wygładza. Kolejnym był Hello Yello z masłem mango o zapachu cytrusów i działaniu odżywczym. I w końcu mój ulubieniec, Call Me Later w niebieskim opakowaniu z masłem shea, olejkiem jojoba, witaminą E, idealnie regenerujący. O ile kokosowy podkradła mi już moja fotografka (temu zapachowi ciężko jest się oprzeć), tak Call Me Later nie oddam nawet mężowi, który uwielbia moje nowości pielęgnacyjne.

#zawszepodpodkład

Zespół MIYA wymyślił też bardzo fajną filozofię uniwersalnego kremu, który doskonale sprawdza się, jako pierwszy krok przed nałożeniem podkładu. Nic dziwnego, że od razu pojawiły się porównania do kultowego kremu Embryolisse. Przetestowałam myWONDERBALM w różnych warunkach i po całym dniu codziennej bieganiny makijaż trzymał się świetnie, a skóra była ładnie odżywiona. 

miya 5

Reasumując, jeśli poszukujecie uniwersalnego kremu o super składzie, lubicie naturalne kosmetyki, które błyskawicznie działają, mocno polecam Wam wypróbować myWONDERBALM. Będzie z pewnością super pomysłem na prezent dla bliskich i ulubionym kremem całej rodziny. W dodatku cena (29,99) – naprawdę robi wrażenie. Pytanie tylko, od którego koloru zacząć? Ja Wam tu chyba nie pomogę, ale zajrzyjcie na stronę MIYA, gdzie dowiecie się więcej o ich działaniu, poznajcie naturalne składniki, zamknięte w każdym z kremów. Mam nadzieję, że i Wy pokochacie myWONDERBALM. A ja trzymam kciuki za rozwój polskiej marki. Dziewczyny, dobra robota!

  • Wicia

    pod podkład krem to dla mnie konieczność! Tego kremu nigdy nie widziałam, ale zapowiada się obiecująco! 😉

  • Opakowanie, cena i jeszcze taka rekomendacja! Grzech nie spróbować. Ja za to mam do Ciebie Gosiu pytanie – czy testowałaś kiedyś koreańskie kosmetyki lub skusiłaś się na koreański sposób dbania o skórę? Bardzo modna od jakiegoś czasu jest właśnie azjatycka pielęgnacja, jestem ciekawa Twojego zdania na jej temat 🙂

    • Ola, testowałam nawet sporo koreańskich kosmetyków. Na początku byłam nimi bardzo zachwycona, ale to było wiele lat temu, potem zaczęłam zgłębiać temat i sprawdzać ich składy. Niestety większość miała niezbyt przyjazne składy. Czytałam też sporo o ich szkodliwości i pewnego razy wyrzuciłam wszystkie do kosza. Jeśli już to polecałabym Ci zainteresować się japońskimi kosmetykami ze średniej i wyższej półki, które bazują na innowacyjnych oraz naturalnych składnikach, jak Sensai czy Shiseido.
      Ale nasze polskie marki też dają radę 🙂 Miya polecam z całego serca, jeśli szukasz dobrego nawilżacza 🙂

  • Nie znam tej marki, chętnie zajrzę 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Dorotko, polecam się przyjrzeć, bo naprawdę warto 🙂

  • Ostatnio znajoma polecała mi wersję zółtą, muszę wgryźć się w zagadnienie bo nie miałam okazji stosowac tych kremów 🙂

    • Żółta też jest świetna i pachnie cytrynką, jeśli lubisz 🙂

  • Monika Barańska

    Na który mam się teraz zdecydować 😉 Wszystkie opisy do mnie przemawiają 😉 Cena jest świetna, skład też jest ok. Super, że na rynku powstaje coraz więcej takich marek. Każdy znajdzie coś dla siebie 😉

    • Monika, dokładnie tak 🙂 Mocno kibicuję Miya, bo to naprawdę super krem 🙂

  • Małgorzata Lis

    Obecnie używam zielonego i świetnie się spisuje. Sama konsystencja wygląda trochę topornie, ale krem wchłania się błyskawicznie! Świetny pod podkład . Jest to również mój ulubiony krem turystyczny do twarzy i dłoni 🙂

    • Taki niepozorny, a świetnie się sprawdza. Dobrze wiedzieć, że działa też na bardzo suchą skórę, bo chcę go sprezentować mamie 🙂 Moja skóra, choć mieszana, bardzo się lubi z tymi kremami, więc super, że są uniwersalne. I masz rację, idealny krem turystyczny i dla całej rodziny. Dziewczyny z Miya zrobiły kawał dobrej roboty i jestem pewna, że nasz polski produkt podbije też zagraniczne rynki 🙂

  • Agnieszka

    Czasami już wątpię, że mogę znaleźć krem odpowiedni do skóry mieszanej, który naprawdę będzie się sprawdzał :/ Już tyle kremów przetestowałam 🙁

  • Kupiłam ostatnio Call Me Later właśnie jako bazę i w moim przypadku również sprawdza się rewelacyjnie ????

    • Dla mnie Call Me Later jest super właśnie i na dzień i na noc. Świetnie radzi sobie też z podrażnioną skórą 🙂

  • Vashti

    Po tym wpisie kupiłam róży krem i jestem z niego bardzo zadowolona. Nie sądziłam, że będzie nadawał się pod makijaż, bo moja skóra lubi się błyszczeć, jednak miło mnie zaskoczył. Planuje jeszcze zakupi wersji zielonej, która na lato będzie pewnie bardziej odpowiednia.

    • Bardzo się cieszę 🙂 Myślę, że każda z nas będzie miała innego ulubieńca 🙂

  • Agnieszka, a co jest nie tak? Co Ci nie odpowiada w kremach? Ja mam mieszaną skórę, która ciągle sprawia problemy, może coś doradzę.

  • Weronika

    Dzięki Gosiu za polecenie tych fantastycznych kremów, po które sama bym nie sięgnęła. Bardzo sobie cenię Twoje rady, bo praktycznie zawsze Twoje recenzje się u mnie potwierdzają. W drogerii konsultantka jakoś sceptycznie była nastawiona do tych kremów, dziwiła się, że kupuję wszystkie cztery z nich, a to był strzał w dziesiątkę! Kupiłam je w sobotę, dziś poniedziałek, więc na razie przetestowałam Call Me Later, Hello Yellow i I’m Coco Nut – wszystkie świetnie nawilżają, każdy ma swój zapach, więc będę je stosować w zależności od nastroju. Najlepszy jednak faktycznie jest Call Me Later, najbardziej uniwersalny i neutralny zapachowo. Z racji, że rano używam CC Cream Chanel to ograniczę się do stosowania ich wieczorem lub wtedy, gdy pracuję w domu i za bardzo nie wyściubiam z niego nosa z pełnym makijażem. Moim zdaniem są godne polecenia przede wszystkim pod względem ceny i szybkości wchłaniania. Przez dwa dni ich stosowania dziś obudziłam się z gładką skórą twarzy, aż przyjemnie było jej dotknąć. Przyznam, że tego efektu nie osiągnęłam stosując wieczorem Chanel Hydra Beauty Gel czy Mixa Hyalurogel – owszem są fajne i nie oceniam ich źle, ale u mnie nie nawilżały dostatecznie. Sprawdzą się pewnie latem, ale wczesną wiosną przestawiam się na Miya!

  • Oktawia Rębisz

    Próbowałam i różowy, i niebieski. Mam cerę mieszaną, więc chciałam zadbać o miejsca przesuszające się. Nie powiem, że są to złe kremy, bo są całkiem dobre, ale jeżeli chodzi o poziom nawilżenia – chyba nigdy nic mi tak nie nawilży cery jak Clinique dramatically different moisturizing lotion +. Co prawda cena też inna, ale jednak warto. Kremy z Miya zostawiam na lato na mniej wymagające partie twarzy.