Natalia Hołownia / Można wyglądać super w rozmiarze M

Można powiedzieć, że kiedyś byłyśmy rywalkami, pracując jako redaktorki dwóch konkurencyjnych portali o modzie. Nie znałyśmy się dobrze, jednak już wtedy Natalia wydawała mi się niezwykle ambitną i wartościową dziewczyną. Z czasem okazało się, że nadajemy na tych samych falach, dlatego pomyślałam, że będzie idealnym gościem mojego kolejnego cyklu przedstawiającego “Inspirujące Kobiety”. Zapraszam Was do przeczytania naszej rozmowy m.in. o kobiecości, ideałach piękna, absurdach świata mody i show-biznesie, w którym Natalia Hołownia znana jest jako znakomita dziennikarka, redaktor prowadząca Gala.pl i gospodyni internetowego talk-show Gala Studio.

Jesteś jedną z niewielu moich rozmówczyń, która nie chciała wcześniej znać pytań. Czy Twoi goście również są tacy bezproblemowi?

Pytania to pół biedy, najtrudniejsza jest autoryzacja. Zdarzają się gwiazdy, które nie wycinają absolutnie nic. Natomiast jest kilka takich osób, które po udzieleniu wywiadu chcą usunąć absolutnie wszystko, co ma wartość newsową, co jest ciekawe, co nigdy wcześniej nie padło. Zauważyłam taką tendencję, że ludzie bardzo boją się być sobą ze względu na hejt w internecie. A przecież z drugiej strony najbardziej cenione są te postaci, które mówią szczerze.

Zauważyłam taką tendencję, że ludzie bardzo boją się być sobą ze względu na hejt w internecie.

Wiem o czym mówisz. Nie raz moi goście po zmontowaniu materiału mówili: A może jednak to usuniemy, bo to chyba jest za mocne… 

Przed wywiadem z Karoliną Korwin-Piotrowską powiedziałam – Karolina, na luzie, ja Ci to wszystko wyślę do autoryzacji. Na co Karolina odpowiedziała – Ja niczego nie autoryzuję, bo jeśli robię wideo, to ja wiem, co mówię. I to mi tak bardzo zaimponowało. Podobnie jest z Dodą, z którą zrobiłam wiele szczerych wywiadów i nigdy nie wycięła nawet sekundy.

A czy zdarzyło Ci się odczuć typowo “gwiazdorskie” zachowania podczas Twoich rozmów? 

Dla przykładu jedna osoba nie przyszła na wywiad bez podania absolutnie żadnej przyczyny, a była to  dopiero początkująca gwiazdka, której chcieliśmy pomóc. Dla mnie to jest po prostu gówniarskie, bo ja nigdy nie zachowałabym się w ten sposób. Serce mi pęka, kiedy osoby, z którymi rozmawiam, usuwają z wywiadu najciekawsze rzeczy, które mogłyby zainteresować czy zainspirować innych. Choć rozumiem też obawę zderzenia się z falą hejtu. Pamiętam jak współprowadziłam program Styl i pieprz dla Gazeta.pl, to wielokrotnie czytałam o sobie, że mam “nieuczesane włosy”, cokolwiek to znaczy. Ale wówczas byłam w stanie przejąć się takim banałem. Pomyśl więc sobie, jak muszą czuć się osoby, które cały czas słyszą, że są głupie, wredne, brzydkie, stare, grube. Ja chyba nie wytrzymałabym tego.

natalia holownia 4

Niestety świadomie wystawiając się na opinię publiczną, musisz liczyć się z takim komentarzami. To cena sławy. A im wyżej, tym gorzej. Trzeba mieć grubą skórę, by funkcjonować w show-biznesie.

Oczywiście. Z tego powodu rozumiem autoryzację. Natomiast trzeba zrozumieć też dziennikarza, który wie, że przeprowadził świetny wywiad, w którym ktoś, kto np. znany jest jako osoba zamknięta w sobie, niedostępna, okazuje się super sympatyczną, szczerą osobą. Mówi rzeczy, które wzruszają Cię podczas tego wywiadu. I nagle ona to wszystko wycina, powielając obraz, który istnieje w mediach. Ja jako PR-owiec takiej gwiazdy powiedziałabym – Nie. Na przykład Małgorzata Rozenek totalnie zmieniła swój wizerunek zakładając Instagram i pokazując zdjęcia swoich dzieci, swojego faceta, siebie bez makijażu. A wcześniej uchodziła za niespecjalnie miłą, niedostępną i raczej nielubianą. To jest przykład dobrej zmiany o 180 stopni.

Nie da się ukryć, że często rozmowom twarzą w twarz z gwiazdą towarzyszą ogromne emocje. Która/który z Twoich gości najbardziej Cię poruszył?

Kiedy dorastałam, byłam wielką fanką Kayah. Będąc w ostatniej klasie liceum znałam na pamięć słowa piosenki “Twoja Dłoń” – Czy to jest dłoń, uwierzyć w to jest trudno tak, ta sama, choć zostawiła dzisiaj nagle na policzku moim ślad. I to był taki dreszcz. Byłam wtedy jeszcze przed studiami i myślałam sobie: Kurcze, gdybym była dziennikarką, to zapytałabym Kayah o tę przemoc fizyczną. No i tak się stało. 10 lat później to była jedna z moich najlepszych, najważniejszych, najbardziej inspirujących rozmów, jakie przeprowadziłam z gwiazdą.

I co odpowiedziała?

Prawdę, co mnie bardzo zaskoczyło. Powiedziała, że owszem, doświadczyła przemocy, jak prawdopodobnie każda kobieta. Psychicznej, słownej. Że miłość jest niekiedy dominacją. Kayah była szczera, nawet bardzo. I ta jej szczerość mnie wzruszyła. O tym napisali później wszyscy, ale słowa Kayah zwykle bardzo upraszczano, skracając je do zdania: Byłam bita!

Super jest rozmawiać z kimś, kogo podziwiasz.

Dla mnie takimi osobami są na przykład Bogusław Linda czy Dorota Wellman. Rozmowy z nimi zapamiętam na długo. Z kolei Maryla Rodowicz bardzo otworzyła się przede mną. Nie wycięła ani słowa. To był czas, kiedy mówiło się o molestowaniu w pracy, kiedy oczy wszystkich zwrócone były na proces Kamila Durczoka i ja zapytałam o to Marylę. Odpowiedziała coś tak niestandardowego, coś tak niepoprawnie politycznego i coś tak szczerego zarazem, że to mnie niesamowicie ujęło. Powiedziała bez ogródek – Tak, oczywiście, zdarzało mi się to. Ale, Pani Natalio, ja miałam takie kompleksy, że jak Ci mężczyźni mnie tak adorowali, to ja to lubiłam, bo czułam się coś warta. Kto dziś z tych naszych młodych gwiazdek coś takiego powie?

Przy szczerych rozmowach tych emocji jest naprawdę dużo. Widziałam Twój wywiad z Mariną, która płakała i widać, że nie było to udawane.

I to nie jest tak, że ja myślę sobie w czasie wywiadu: O, super, Marina mi się popłakała, fantastycznie! Mam gorący materiał! Nie. Wtedy po prostu mam okazję poznać taką osobę lepiej. Wiem już, że jest wrażliwa, a w mediach często kreowana na jakiegoś potwora, rozkapryszoną żonę bogatego piłkarza. W rzeczywistości w ogóle tak nie jest. I pomyśl, z czym te osoby muszą się mierzyć.

natalia holownia 1

Wszystkie wywiady możemy zobaczyć na Gala.pl, Twoim nie takim nowym dziecku, ale platformie, która zmieniła się nie do poznania. Gratuluję sukcesu.

Zacznę może od tego, że to nie jest tylko mój sukces, tylko całego zespołu, który pracował na nową Gala.pl. Chcieliśmy, by nowa Gala była elegancka, ekskluzywna, by nie była kolejnym portalem plotkarskim. Ten magazyn ma za sobą długą historię, ponieważ jest jednym z pierwszych tego typu magazynem luksusowym w Polsce, który ciągle istnieje i który jest też tytułem zagranicznym. Nie wiem, czy wiesz, ale “Gala” jest blisko związana z Festiwalem Filmowym w Cannes, i to od wielu lat. Dlatego było to również ogromne wyzwanie dla mnie.

W internecie praca to 24/7. Jak wygląda Twój dzień roboczy?

Niestety, jestem niewolnikiem telefonu, jak my wszyscy pracujący w sieci. Osobiście zajmuję się wszystkimi kontami Gala.pl w social mediach, jestem również dostępna przez cały czas na messengerze dla mojej redakcji. Nie ukrywam, że lubię spać i wolę np. pracować do 3 nad ranem, a potem spać do 10.00.  Dlatego zdarza się, że budzę się ze ściskiem w żołądku, bo okazuje się, że mam milion super pilnych wiadomości, na które już dawno powinnam odpowiedzieć. Gdy przychodzę do redakcji, planujemy publikacje, sprawdzamy, kto ma urodziny, co się dzieje na świecie. Bardzo pilnuję tego, by nasz serwis nie był osadzony jedynie w polskich realiach.

natalia holownia 2

Co robisz, kiedy nie pracujesz?

Dużo czytam, bo uwielbiam to robić, i mam wtedy wrażenie, że przenoszę się do jakiejś innej rzeczywistości. Teraz na przykład jestem świeżo po dwóch powieściach graficznych. Zachwyciłam się polską Totalnie Nie Nostalgią oraz francuskim komiksem Codzienna Walka. Wkręciłam się też w samą powieść graficzną, czyli coś, co kiedyś było mi dalekie, a dziś bardzo się w tym odnajduję. Niedawno przeczytałam też Skórę Toni Morrison oraz Vernon Subutex, czyli książkę o współczesnej Francji, którą od razu poleciłam Tobie J

Kiedyś na Fb przeczytałam Twój status na temat presji doskonałego wyglądu. Przytoczyłaś nawet pewną sytuację, kiedy prowadząc wywiady chciałaś przemycić trochę francuskiej nonszalancji w swoim wyglądzie, ale to się nie udało. Dostawałaś komentarze pt. Dlaczego jesteś nieuczesana? (śmiech)

Rozmawiałyśmy chyba o tym, że nie ma nic mniej gustownego, niż jakieś anglezy, komunijne loki, sztuczność pod każdym względem. Kiedyś, gdy byłam na castingu do jakiegoś programu informacyjnego w telewizji, powiedziano mi, że moje włosy muszą być w absolutnym ładzie i spryskano je litrem lakieru do włosów, którego nie mogłam przez dwa dni zmyć. Uznałam wtedy, że moja przygoda z dziennikarstwem informacyjnym nie ma przyszłości. Ja nigdy nie będę w takich ryzach, bo lubię luz.

Nie ma nic mniej gustownego, niż jakieś anglezy, komunijne loki, sztuczność pod każdym względem.

natalia holownia 9

Mówisz o presji doskonałego wyglądu w mediach. W jaki sposób jeszcze to odczuwasz?

Słyszę, o czym rozmawiają moje koleżanki, które są na świeczniku. Wiem, ile czasu to wszystko zajmuje. Czasami wychodzę z domu i wydaje mi się, że jestem fajnie ubrana i kiedy stanę obok mojej super stylowej koleżanki, to czuję się, jakbym wyszła prosto z łóżka (śmiech). Funkcjonowanie w mediach w Polsce wiąże się z mocno perfekcyjnym wizerunkiem. I do tego stopnia przyzwyczailiśmy do tego ludzi, że jak tak nie jest, to oni reagują hejtem.

Z drugiej strony obserwuję również zmianę tych tendencji wśród świadomych kobiet. Z zagranicy idzie do nas trend na podkreślanie naturalnego piękna i odwrót od sztuczności. 

To prawda, chociaż w show-biznesie wciąż widzi się mnóstwo kobiet, które na własne życzenie deformują swoją urodę i które są wzorem dla młodych dziewczyn. Ja na przykład nienawidzę doklejanych rzęs. Dla mnie nie ma nic gorszego niż sztuczne rzęsy. No ale presja jest. I jak potem staniesz obok dwudziestu kobiet z doklejonymi rzęsami z norek, a Ty takich nie masz, to nie one wyglądają dziwnie, tylko Ty.

W show-biznesie wciąż widzi się mnóstwo kobiet, które na własne życzenie deformują swoją urodę i które są wzorem dla młodych dziewczyn.

Tak być nie powinno. A zdaje się, że to dopiero szczyt góry lodowej.

Drugą presją są ćwiczenia fizyczne. Uważam, że trochę świat zwariował. Zauważyłam, że teraz największym osiągnięciem w naszej branży jest bycie super szczupłą i super umięśnioną. Dawno nie widziałam zdjęć np. Rihanny z super wyrzeźbionym brzuchem, wołających – Patrzcie, jakie mam ciało! Za granicą gwiazdy idą raczej w drugą stronę. Są zadbane, ale bez przesady. Albo wręcz przeciwnie – spójrz na Lenę Dunham! A w Polsce promuje się diety, lunch boxy, ćwiczenia, trenerów personalnych, którzy stali się naszym nowym guru. Mnie nie imponuje aż tak bardzo wysiłek fizyczny, mnie imponuje wysiłek intelektualny. I uważam, że można wyglądać super w rozmiarze M, który ja dumnie prezentuję. I nie podobają mi się tendencje, o których coraz częściej słyszę, np. moda na zmniejszanie piersi.

Mnie nie imponuje aż tak bardzo wysiłek fizyczny, mnie imponuje wysiłek intelektualny. I uważam, że można wyglądać super w rozmiarze M

natalia holownia 7

Co to w ogóle jest za bzdura? Jakiś czas temu przeczytałam tekst w którymś z prestiżowych magazynów, że “biuściaste” kobiety wyszły z mody. 

Martwi mnie, że znika coraz bardziej taka pochwała kobiecości. Dla mnie na przykład wzorem totalnej kobiecości jest Monica Bellucci. Zauważyłam też coś bardzo dziwnego: gdy czasem spotykam się z jakimś projektantem i on na przykład mówi – No to schowajmy biodra. A ja przecież tego nie chcę! Ja chcę mieć biodra, ja chcę mieć piersi, chcę wyglądać kobieco. A mam wrażenie, że tę kobiecość zaczynamy zatracać.

Czasem spotykam się z jakimś projektantem i on na przykład mówi – No to schowajmy biodra. A ja przecież tego nie chcę! Ja chcę mieć biodra, ja chcę mieć piersi, chcę wyglądać kobieco. 

We wszystkim powinien być umiar.

Ale zastanów się, czy widziałaś chociaż raz w Polsce kobietę, która nie byłaby super zrobiona na czerwonym dywanie? Moim zdaniem przeniesieniem takiej trochę francuskiej nonszalancji na polskie salony jest Małgośka Szumowska. Z drugiej strony, ja lubię tak bardzo zrobione dziewczyny, jak Aśka Horodyńska, która jest ikoną mody. Ona jest w tym autentyczna, ona tym żyje, ona tak wygląda na co dzień (naprawdę, wiem sprawdziłam!). Natomiast osoby, które nie do końca rozumieją tę modę, a są tak maksymalnie zrobione na czerwonym dywanie, są dla mnie śmieszne.

natalia holownia 8

Mimo to wielu Polkom styl Joasi Horodyńskiej nie podoba się. Zarzucają jej obnoszenie się z metkami. 

Bo Aśka nie wstydzi się, że ma pieniądze, które zarobiła uczciwie. I ona musi się z tego zawsze tłumaczyć. W moim wywiadzie powiedziała – Ja nikomu nie ukradłam. To jest moje. Lubię i chcę inwestować w modę, bo jest moją pasją i mnie na to stać. 

A jak jest z Twoim stylem? Gdybyś miała do końca życia ubierać się u jednej projektantki/projektanta, kto by to był?

Isabel Marant. Nie pogardziłabym również płaszczem od Chanel. Bardzo lubię też MaxMarę, dlatego, że jest nowoczesna, a jednocześnie klasyczna.

A gdybyś miała określić swój styl w trzech słowach?

Swobodny, czasem z nutą elegancji, ale zawsze ze sporą dozą nonszalancji.

natalia holownia 5

Czego w szafie masz najwięcej?

Skórzanych motocyklowych botków i oversizowych kaszmirowych swetrów (kilka na spółkę z mężem).

Na co zwracasz uwagę kupując ubrania?

Na jakość. Mam małą obsesję na punkcie tych kaszmirowych swetrów, które kupuję pasjami. Lubię też modę vintage, jak np. ta torebka Louis Vuitton, która ma 16 lat i jest moim talizmanem.

Coś w tym jest, bo zawsze mi się z nią kojarzysz. Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała Cię o ulubione kosmetyki i pielęgnacyjne odkrycia.

Bardzo lubię peelingi Stenders, które fantastycznie pachną i są takie, że można je zjeść, np. o zapachu róży czy lawendy. Trochę snobuję się na kosmetyki z Prowansji marki L’Occitane, może dlatego, że też pięknie pachną i są namiastką francuskiego świata. Dodatkowo kosmetyki izraelskie AHAVA to jedne z moich ulubionych.

Gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Chciałabym być najlepszą wersją siebie, jeśli chodzi o dziennikarstwo. Żebym mogła bez problemu robić wywiady z tymi osobami, które podziwiam, jak np. z Michelle Obamą i Barackiem Obamą, Romanem Polańskim, Papieżem Franciszkiem. Chciałabym, by nazwisko Natalia Hołownia otwierało wiele drzwi. Ale jak będzie, czas pokaże.

natalia holownia 6

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. Trzymam kciuki za Michelle!:)

  • Krystyna

    Bardzo ciekawy wywiad. Lubię czytać odpowiedzi mądrych ludzi na interesujące pytania. Pozdrawiam serdecznie obie Panie.

    • Pani Krystyno, serdecznie dziękujemy 🙂
      Miłego dnia!

  • Ela Sroka

    Doskonały wywiad,hmmm …..średnio lubiłam tę dziennikarkę
    Po tym wywiadzie powoli zmieniam zdanie. Fajna osoba wyłania sie z tego wywiadu !

    • Bardzo się cieszę, że mój wywiad sprawił, że zmieniłaś o Natalii zdanie 🙂 Bo to super dziewczyna 🙂

  • Świetny wywiad i widzę tu dużo piękna, można powiedzieć inspiracji. Bardzo podoba mi się podejście Pani Natalii na przykład do luzu czy akceptacji swojego ciała. Mamy nawet zamiłowanie do takich samych kosmetyków i marek 😀 Pozdrawiam serdecznie Was obie 🙂

    • Dorota, bardzo dziękuję 🙂 Właśnie o to nam chodziło, by pokazać rozmowę dwóch świadomych kobiet, bez lukru i udawania. Cieszę się, że znalazłaś chwilę. Zapraszam do mnie częściej 🙂 Obiecuję więcej wywiadów z inspirującymi kobietami 🙂

  • matylda.semadeni

    Dziękuję za rozmowę i cudne zdjęcia, bez tych zdjęć, myślę, że rozmowa byłaby niepełna, bo ja nie wiedziałam jak Natalia wygląda.
    Tylko tytuł jednak odczytuję bardziej jako okrutny, bo sama noszę rozmiar L. Wiem, że nie takie było zamierzenie, ale jak go przeczytałam to podniósł mi ciśnienie.
    Pozdrawiam
    Ciekawa byłabym też wywiadu Natalii z Tobą Gosiu. 🙂

    • Matylda, bardzo nam miło! Zdjęcia robiłam m.in. ja, więc tym bardziej cieszę się, bo to również jedna z moich pasji 🙂
      Co do rozmiaru M, zdawałyśmy sobie sprawę, że tytuł może budzić emocje, ale wiedziałyśmy, że jak już ktoś przeczyta całość, to będzie wiedział, że M – to tylko symbol i każda z nas może wstawić sobie tu dowolną literkę 🙂
      Jeśli chodzi o mnie zdecydowanie wolę być po tej stronie, czyli osoby która przeprowadza wywiad, zawsze rozmowy są dla mnie czymś wyjątkowym, ale może kiedyś Cię zaskoczę 🙂
      Miłego dnia!

  • Rewelacyjny post.
    Naprawę świetny wywiad i zdjęcia! 🙂

  • BasiaP

    Gosiu fajny wywiad, prosimy o więcej!

  • Nareszcie znalazłam ambasadorkę nieuczesanych włosów, które sama uwielbiam i nieustannie pracuję nad ogarniętą w określone ramy nieuczesaną fryzurą! Często brakuje mi pochwały nonszalancji i niedosłowności w wyglądzie. Zwłaszcza z wiekiem kobieta powinna przesuwać się w stronę eleganckiej nonszalancji zamiast pańciowatej dosłowności. A duże męskie swetry uwielbiam na równi z ogromnymi męskimi koszulami!
    Pozdrawiam Was obie serdecznie!

    • Małgosiu, Ty wyglądasz zawsze cudownie i nonszalancko. A pańciowatej dosłowności mówimy NIE 🙂 Choć myślę, że coraz więcej kobiet zaczyna być świadomych i zaczyna zmieniać swoje podejście do kwestii mody i urody, także dzieje się na plus 🙂

  • Jesteście pięknie i w fantastyczny, ciekawy sposób rozmawiacie;)

    • Justyna, bardzo dziękujemy. Miło jest czytać tak pozytywne komentarze 🙂

  • Barbara P.

    Zaskoczyło mnie to “M” w tytule. I przeraziło, bo myślałam, że będzie jakieś “L”… Ja naiwna…Zaczynam czuć się komfortowo w swoje “szaromyszkowej” strefie. Przynajmniej nikt tak radykalnie nie ocenia 🙂 Niemniej dobrze, że są kobiety ze zdroworozsądkowym podejściem. Tym fajniej, że opiniotwórcze, więc jest szansa na zejście z tej drogi szaleństwa. Ciekawy wywiad 🙂

    • Tytuł miał prowokować do dyskuji, a rozmiar “M” to tylko symbol. Najważniejsze, by nie ulegać presji i czuć się dobrze ze sobą. Choć to nie powinno prowadzić do zaniedbywań, bo tego też nie chcemy 🙂 Złoty środek, jak zawsze jest wskazany. A co do ocen, to ja mam wrażenie, że niestety jesteśmy wszędzie i przez każdego oceniane. Jakoś będąc zagranicą tak tego nie odczuwam.
      Dziękuję Basiu 🙂

      • Barbara P.

        I sprowokował 🙂 Zgadzam się z Waszym podejściem zdecydowwnie. Z tymi ocenami to chyba wynik portalów społecznościowych. Like i dyslike weszły nam codzienne nawyki niestety. Pozdrawiam Gosiu 🙂

  • Wicia

    rozmiar M rządzi! 😉 A tak na poważnie- też się często zastanawiam skąd się bierze ta pogoń za lunchboxami, dietami, ćwiczeniami do upadłego. Zauważam to wśród znajomych, a czasem fajnie jednak iść na spacer w spokoju, zjeść dobrą kolację w miłej restauracji bez liczenia kalorii, napić się kawy 🙂 Bardzo mądra ta pani Natalia- wyczuwa się piękno wewnętrzne i duży dystans- do siebie i świata 🙂

    • Ćwiczenia do upadłego to nie moja bajka. Chociaż może gdybym zaczęła, to wkręciłabym się? Nigdy nie wiadomo. Planuję, od niepamiętamkiedy, zacząć ćwiczyć jogę, która nie kojarzy mi się z wyciskaniem na siłowni. Ale szanuję to, że ktoś lubi. Ja mam podobnie, lubię spacer i dobre jedzenie, nie mogłabym sobie tego odmówić. Przecież to tyle przyjemności! 🙂

      • Wicia

        Joga super, ja chodziłam na zajęcia body&mind i naprawdę to fajne doświadczenie 🙂 Oczywiście nie neguję zdrowego trybu życia, bo to bardzo ważne, ale czasem wydaje mi się, że niektórzy przesadzają 😉