Każda z nas ma na półce kosmetyki, z którymi nigdy przenigdy nie rozstaje się. Moja przygoda z La Mer trwa już prawie rok i z perspektywy czasu, używając przeróżnych produktów, mogę powiedzieć Wam jedno – te kosmetyki działają cuda i nie będzie to przesadzona opinia. Wiem, że nie należą one do najtańszych, ale wiem też, że zagląda tu wiele kobiet, które są wielkimi fankami La Mer oraz takie, które zastanawiają się nad kupnem pierwszego produktu. Są też takie, które dopiero przyglądają się marce i zakup pierwszego słoiczka kremu będzie na ich liście za jakiś czas. Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą Wam w wyborze.

Dla kogo jest La Mer? Na początku sama zadawałam sobie to pytanie. Czy dla mojej mieszanej, problematycznej skóry na pewno się sprawdzi? Najbardziej obawiałam się zatkanych porów, a jak okazało się nawet najbogatszy klasyk La Mer Moisturizing Cream nie spowodował ani wysypu krostek, ani podrażnień. Wręcz przeciwnie – zimą koił i goił moją skórę. W czym tkwi sekret La Mer, który tak fascynuje? Otóż, przypomnę Wam raz jeszcze, że formuły La Mer oparte są na opatentowanym koktajlu dobroczynnych składników The Miracle Broth, który pewnie ciężko byłoby podrobić. 4-miesięczny proces biofermentacji, jakim poddawane są specjalne algi oraz inne dobroczynne składniki – to właśnie moc kosmetyków La Mer. Czasami czytam, że przecież „algi” można znaleźć w o wiele tańszych produktach. Tyle że The Miracle Broth to nie są zwykłe „algi”, a zaawansowany technologicznie koktajl, który ma za sobą 12 lat badań i 6000 eksperymentów. I naprawdę działa, co widzę na swojej skórze każdego dnia.

La Mer The Revitalizing Journey – mój rytuał pielęgnacyjny krok po kroku w podróży

Tyle z teorii, teraz pokażę Wam moje ulubione kosmetyki La Mer, które zabrałam na ostatni weekendowy wyjazd do Barcelony. Zauważyłam, że jeśli stosuję krok po kroku określone produkty, efekt jest spektakularny.

KROK 1 – oczyszczanie

la mer_4

LA MER THE CLEANSING LOTION – to całkiem nowa jakość w oczyszczaniu skóry. Wspaniała konsystencja lotionu jest niezwykle miękka i delikatnie otula skórę. Będzie idealna zwłaszcza do skór wrażliwych. Zaletą tego produktu jest to, że można stosować go zarówno z wodą, jak i bez wody. Ja stosuję z wodą, a nawet z moją szczoteczką do twarzy. Co w nim wyjątkowego? Lotion zawiera mieszankę namagnetyzowanego turmalinu oraz ekskluzywną substancję The Deconstructed Water, które zmieniają właściwości wody. Dzięki czemu substancje aktywne dogłębnie oczyszczają skórę bez podrażnienia powierzchni. Uwielbiam ten efekt jedwabiście miękkiej, czystej, rozświetlonej skóry, bez efektu ściągnięcia.

LA MER THE CLEANSING MICELLAR WATER – ten produkt, to moje największe zaskoczenie ostatnich miesięcy. Nigdy nie sądziłam, że z pozoru „zwykły” płyn micelarny może mieć aż tak duże znaczenie w pielęgnacji mojej skóry. Wody micelarnej napakowanej dobrodziejstwem z mórz używam do zmywania makijażu lub do odświeżenia skóry. Używanie tego produktu to prawdziwy rytuał, który sprawia mi ogromną przyjemność. Pięknie pachnie i sprawia, że po przetarciu wacikiem skóra jest czyta, jędrna cudownie promienna. Nie uzyskałam takiego efektu żadnym innym płynem micelarnym.

KROK 2 i 3 – zastrzyk witalności, anti-aging

la mer_3

LA MER THE REVITALIZING HYDRATING SERUM (zielone) – to moje pierwsze serum La Mer, o którym pisałam Wam tuż po premierze. Dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tego kosmetyku – tak wiele dobrego zrobił dla mojej skóry. Pani dermatolog, która aktualnie dba o moją twarz, zawsze powtarza mi, że nie krem, a serum jest najważniejsze. La Mer The Revitalizing Hydrating to zastrzyk witalności i młodości. Inspirowany cyklem wody w naturze natychmiast dostarcza skórze wilgoci. Teraz widzę, że stosowane regularnie niesamowicie ujędrnia i uwadnia skórę. Widzę to nawet po makijażu, który zupełnie inaczej zachowuje się w ciągu dnia. Mam poczucie, że naprawdę robię dla siebie coś dobrego, za co moja skóra dziękuję mi każdego dnia.

la mer_2

LA MER THE MOISTURIZING SOFT LOTION – po klasycznym kremie La Mer sięgnęłam po wersję lżejszą, która ma zupełnie inną konsystencję, ale wciąż moc legendarnego kremu stworzonego przez doktora Maxa Hubera. Ujędrnia, nawilża, wygładza, opóźnia procesy starzenia, wypełnia skórę od środka odżywczym koktajlem The Miracle Broth. Sprawdza się zarówno pod makijaż, jak i jako nocna pielęgnacja. Jest ostatnim krokiem mojej pielęgnacji La Mer. Warto dodać, że krem, jak i wszystkie kosmetyki, jest bardzo wydajny. Wystarczy jedna pompka, by pokryć całą twarz.

LA MER THE EYE CONCENTRATE – spełnia moje wszystkie oczekiwania kremu pod oczy – niweluje cienie i opuchliznę, nawilża, odżywia, wygładza drobne zmarszczki i sprawia, że nie pojawiają się kolejne.  Zawiera hematyt – minerał naładowany magnetycznie, który maksymalizuje jego skuteczność. Przy moich sporych problemach z opadającymi powiekami i powiększającą się doliną łez (niebawem pokażę Wam, jak można temu przeciwdziałać), genialnie utrzymuje skórę w dobrej kondycji.

KROK 4 – pielęgnacja ust

la mer_5

LA MER THE LIP BALM – jeden z moich ulubionych nawilżających balsamów do ust. Nakładam go nawet przed kąpielą czy prysznicem, by zapobiec wysuszeniu ust. Jest niesamowicie wydajny, stosuję go już wiele miesięcy, a jak widać, zużycie jest niewielkie. Ma delikatny miętowy zapach i miłą konsystencję, która uelastycznia usta i przywraca im piękny wygląd. Mój trik: Balsam nakładam w ciągu dnia na pomadkę, przez co wyglądają na jeszcze bardziej soczyste.

KROK 5 – odświeżenie w ciągu dnia

la mer_6

LA MER THE MIST – mgiełka, jak żadna inna, wspaniale odświeża i nawilża skórę w ciągu dnia. Spryskuję nią twarz po kilku godzinach od nałożenia makijażu lub czasami tuż po, by uzyskać efekt promiennej skóry. To super trik, jeśli nałożyłyście zbyt dużą ilość sypkiego pudru i chcecie zniwelować efekt „maski” na twarzy. W ciągu długiego dnia pięknie odświeża makijaż – używam zamiast dodawać kolejną warstwę pudru, która tak naprawdę potęguje efekt zmęczenia.

KROK 6 – wykończenie makijażu

la mer_7

LA MER THE POWDERpuder legenda, stosowany przez wizażystów gwiazd na całym świecie. To właśnie słynny sypki puder La Mer stanowi wykończenie makijażu gwiazd na czerwonym dywanie m.in. podczas Gali Oscarowej. Na profilu Instagramowym La Mer można śledzić przepiękne makijaże gwiazd z czerwonego dywanu np. Scarlett Johansson, który jest moim ulubionym. Puder sypki jest również niezastąpiony przy wykonywaniu ślubnych makijaży – to właśnie jego użyła Magda Pieczonka wykonując mój makijaż ślubny. Jak działa to cudo? Puder ma w sobie rozświetlające drobinki, które genialnie odbijają światło, dlatego tak przepięknie wygląda on na zdjęciach. Ale nie jest to super mocne świecenie się, a delikatne muśnięcie, prawie niewidoczne, dające bardzo naturalny, promienny efekt. To jeden z moich ulubionych pudrów sypkich i pojemność, której długo nie zużyję. Zdecydowanie warty zakupu i swojej ceny. Pędzel do pudru jest również godny polecania i znakomicie sprawdza się w makijażowym duecie.

Uzupełnieniem serii makijażowej La Mer jest korektor pod oczy LA MER THE CONCEALER, który ma ultra-kremową konsystencję i napakowany jest wszystkimi dobrodziejstwami La Mer, czyli antyoksydantami i koktajlem The Miracle Broth. Używam go do rozświetlenia okolic oczu, wyrównania kolorytu skóry, wokół skrzydełek nosa, na brodę, czy łuk kupidyna. Pięknie wtapia się w skórę. Pamiętam jak ostatnio zadzwoniłam do mamy na Face Time i byłam po całym dniu pracy, ale moja twarz wciąż wyglądała świeżo, co od razu zauważyła moja mam mówiąc – Dziecko, jak Ty młodo wyglądasz! Oczywiście, to nie tylko efekt korektora, ale przygotowania skóry do makijażu, odpowiedniego podkładu, czy wykończenia. Wszystko ma znaczenie. Niemniej jednak bardzo lubię ten korektor, choć nie jest jedynym, który stosuję pod moje wymagające oczy.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje aktualne rytuały La Mer. Dodatkowo niedawno zaczęłam znów używać znanego Wam olejku, który wzmacnia skórę przed latem. Ciekawa jestem, jak wygląda Wasza pielęgnacja (nie tylko La Mer) i Wasze rytuały, które aktualnie stosujecie?