Polskie kosmetyki Mokosh – powrót do natury

Kosmetyki naturalne zawsze były mi bliskie, od najmłodszych lat, kiedy to używałam przeróżnych ziół do komponowania maseczek do twarzy, czy przyrządzałam z nich urodowe mikstury. Nie było jeszcze wtedy tuzina aptecznych marek, ba, nie było żadnych znanych nam dziś cud-kosmetyków, które mogłyby poprawić kondycję problematycznej skóry. Krem Nivea był jedynym, który stał w mojej łazience. A i tak nie nadawał się do mojej cery. Do dziś mam ogromny sentyment do tamtych czasów i wakacji spędzanych u babci, gdzie zbierałam i suszyłam zioła i rośliny, by potem opisywać je w moim zielniku. 

Dlatego dziś tak bardzo cieszy mnie powrót do natury i każda polska marka kosmetyczna, która pojawia się na naszym rynku wzbudza moje wielkie zainteresowanie. Poznałam ich już wiele, ale do tej pory najbardziej zachwyciła mnie marka Clochee, teraz dołączyły do niej kosmetyki Mokosh, których używam od kilku miesięcy, zresztą ich ekologiczny olejek arganowy i maseczkę z białej glinki już Wam przedstawiałam. Ale nie tylko one zasługują na uwagę. Poniżej lista moich hitów MOKOSH, które są świetnym uzupełnieniem mojej codziennej pielęgnacji.

Krem figowy + biała glinka

mokosh_kosmetyki naturalne_3

Krem figowy: Na początku sceptycznie podchodziłam do tego kremu, a skończyło się na tym, że zużyłam go do ostatniej kropelki. Jego zaletą jest to, że świetnie sprawdza się na dzień, jak i na noc, więc jeśli szukacie prostego kosmetyku o dobrym, naturalnym składzie, który też nadaje się pod makijaż, to mocno Wam go polecam. Jego konsystencja jest lekka, ale bardzo dobrze nawilża i ujędrnia skórę.

Co zawiera? M.in.: egzotyczny olej z baobabu, który działa przeciwzapalnie i regenerująco w różnych warstwach naskórka, olej arganowy o silnym działaniu nawilżającym i odmładzającym, olej jojoba, który zmiękcza skórę i odbudowuje jej płaszcz hydrolipidowy. Dodatkowo aktywnie działające naturalne ekstrakty z figi, lnu i bawełny oraz kompleks AQUAXYL™ z naturalnym ksylitolem nawilżają, rozświetlają, odżywiają skórę oraz chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i wolnych rodników.

O białej glince już pisałam, ale warto przypomnieć, bo to jedna z najdelikatniejszych, jakich używałam. To też produkt MOKOSH, który zużyłam najszybciej, stosując dwa razy w tygodniu. Niezwykle łagodna, niesamowicie koi podrażnioną skórę, usuwa zanieczyszczenia, wygładza, uelastycznia.  Polecana jest zwłaszcza do cer delikatnych, suchych, wrażliwych, skłonnych do podrażnień oraz dla skór dojrzałych. Super sprawdza się, kiedy dodamy do maseczki kilka kropel ulubionego olejku np. arganowego.

Olej arganowy + olej z pestek malin

mokosh_kosmetyki naturalne

Olejku arganowego nikomu nie muszę przedstawiać. Co ważne, przy jego wyborze, warto zwrócić uwagę na to, by był to produkt przebadany dermatologicznie oraz z certyfikatem organicznym, wtedy mamy pewność, że jego czystość jest najwyższa. Wiele firm oferuje kosmetyki naturalne, które nie posiadają certyfikatów. Uwielbiam go za jego wielofunkcyjność i zastosowanie dla całej rodziny – do twarzy, ciała, włosów. Łagodzi podrażnienia, polecany jest też do pielęgnacji skóry po opalaniu, z bliznami, rozstępami. Odżywia i opóźnia procesy starzenia. To współczesny niezbędnik w każdej łazience.

Z kolei olej z pestek malin, może mniej znany, ale równie skuteczny. Oprócz witaminy E nazywanej „witaminą młodości”, zawiera także inne silne przeciwutleniacze takie jak; karotenoidy oraz flawonoidy. Jest silnym antyoksydantem chroniącym skórę przed fotostarzeniem. Przyspiesza regenerację i gojenie skóry. Wzmacnia włosy i paznokcie. Ja stosuję go często zamiast balsamu do ciała lub podobnie jak arganowy, dodaję do kąpieli.

Rytuał relaksacyjny MOKOSH

mokosh_kosmetyki naturalne_2

Każda z nas po ciężkim dniu potrzebuje chwili dla siebie. Moim sposobem na relaks jest kąpiel, najczęściej z obfitą pianą, filiżanka aromatycznej herbaty i dobra książka czy magazyn o modzie. Ale kiedy chcę sprawić sobie już taką naprawdę wyjątkową przyjemność, wtedy sięgam po rytuał MOKOSH relaks, który składa się z soli jodowo-bromowej, która regeneruje skórę po wysiłku fizycznym, jest więc też świetna dla tych, którzy uprawiają sport, ale też łagodzi napięcia nerwowe i stres, kolejnym elementem jest olej arganowy i olejki eterycznepomarańczowy, lawendowy i ylang ylang, które działają na zmysły terapeutycznie. W zależności od nastroju można je mieszać, bądź używać tylko wybranego olejku.

mokosh_kosmetyki naturalne_8mokosh_kosmetyki naturalne_6

Moim zdaniem MOKOSH to warte uwagi kosmetyki naturalne, które sprawdzą się jako uzupełnienie codziennej pielęgnacji i takie, które po prostu warto mieć pod ręką. Będą też idealnych pomysłem na prezent. Moja mama dostała ode mnie już olejek arganowy, który używa na szyją oraz dekolt, twierdząc, że jej skóra nigdy nie była tak dobrze odżywiona. To, co podoba mi się jeszcze w MOKOSH, to spójność marki, ascetyczne apteczne buteleczki i słoiczki, które wyróżniają produkty na tle innych. Ale też przywiązanie do detali, piękne opakowania, podkreślające związek marki z naturą.

Zaciekawiona koncepcją i pochodzeniem kosmetyków, zadałam twórcom MOKOSH kilka pytań, by również Wam przybliżyć jej filozofię.

Skąd wziął się MOKOSH?
Marka została stworzona przez szwagierkę i bratową. Obie mają na imię Ania. Jedna z nich, jako doświadczony kosmetolog i prowadząca gabinety SPA masażystka, potrzebowała materiału do pracy, który odpowiadałby jej wymaganiom. Swoją pasją do naturalnej pielęgnacji zaraziła swoją bratową. Pasja zrodziła pomysł na biznes i stworzenie marki.

Kto tworzy receptury?
Jedna ze wspólniczek, która jest kosmetologiem oraz zespół najlepszych biotechnologów na rynku.

100% naturalne – co to właściwie znaczy?
Wszystkie produkty Mokosh są produktami naturalnymi, w świetle regulacji, która została stworzona przez
organizację COSMOS.

Skąd pozyskiwane są składniki do tworzenia kosmetyków i gdzie ulokowana jest produkcja?
Surowce do produkcji kosmetyków są pozyskiwane z całego świata. Ich dobór trwa miesiącami, aby zapewnić najwyższą jakość produktów. Ważnym aspektem są również polskie produkty, które staramy się mocno promować np. sól jodowo-bromowa, olej lniany, olej z pestek malin. Część produktów jest produkowana na terenie Polski, a część za granicą np. we Francji.

Więcej o produktach MOKOSH dowiecie się na stronie ich sklepu. Z tego co widzę cały czas pojawiają się nowe produkty, udoskonalane są formuły oraz opakowania. Bardzo mocno kibicuję tej marce, bo widać, że to, co robią, robią z sercem. 

mokosh

  • Poznałam olej arganowy tej marki i niezbyt mnie zachwycił. W dodatku drażniło mnie to niewygodne opakowanie z pipetą, które w moim przypadku było jeszcze wadliwe i całość się rozkręcała. Dużo lepszy jest Argan z organique.

    • A co z nim było nie tak? Ja używam i jestem zachwycona 🙂 A używam już od wielu miesięcy.
      Pipeta jest super, bo można dozować nią zarowno malutkie kropelki przeznaczone np. do odżywienia paznokci czy bezpośrednio na twarz czy do wanny. Ale wiadomo, co kto lubi 🙂

      • U mnie coś było nie tak przy nakrętce i całość była jakaś luźna, rozkręcała się;) Ale ogólnie nie przepadam w ogóle za pipetami. Nie przeszkadzają mi tylko w małych opakowaniach tak 15-30ml. Olej stosowałam na włosy i jakoś nie widziałam efektów żadnych, a po tym z Organique były. Dlatego zużyłam do ciała i w połączeniu z olejkami eterycznymi, a także do maseczek na bazie glinki. Niemniej to jedyny produkt tej marki, który miałam. Możliwe, że inne by się zrehabilitowały:)

        • Może coś uszkodzone było? No nic, ważne, że się przydał 🙂
          Ja teraz mam ochotę na ich nowe masła, bo coś czuję, że może to być ciekawy produkt, no i żurawinowy peeling, który poznałam podczas pedicure, cudowny 🙂
          A z Organique chyba jeszcze nic nie miałam, ale będę pamiętać o tej marce, skoro polecasz 🙂

  • Monika Barańska

    Ten krem figowy bardzo mnie zaciekawił. Lubię naturalne kosmetyki, mam gwarancję że nie dodają do nich czegoś cos szkodzi mojej skórze 😉 nie słyszałam o tej firmie ale koniecznie zapoznam się bliżej z jej produktami. Do tego opakowania super, podstawowe i minimalistyczne 😉

    • Monika, krem figowy naprawdę jest fajny, a żebym ja to napisała, to musi rzeczywiście zdać sporo testów:)
      A opakowania są bardzo w moim stylu i pięknie wyglądają na półce w łazience. Są też super pakowane, więc można myśleć o nich też w kategorii prezentu dla mamy czy przyjaciółki 🙂

  • Bogumiła Przywarta

    Ciekawa marka, fajnie ją opisałaś. Przyjrzę się uważniej 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    • Bogusiu, dziękuję. Wiem, że Ty masz też wysokie wymagania związane z kosmetykami, ale może kiedyś na coś się skusisz albo komuś polecisz :* Warto o niej pamiętać 🙂

  • Pola

    Aż mam ochotę wypróbować większość z tych kosmetyków! Mokosh ma bardzo ładne te opakowania. Parę razy widziałam te kosmetyki na https://www.showroom.pl/, ale nie byłam pewna czy będą dobre dla mojej suchej skóry.

    • Nigdy nie ma pewności. Każda skóra jest inna. Ale warto sprawdzić 🙂