Zamiast torebki Chanel kup mieszkanie

Redakcja polskiego Harper’s Bazaar chyba zażartowała sobie tytułem jednego ze swoich ostatnich tekstów – “Zamiast mieszkania kup torebkę Chanel”. Albo nie oglądała odcinka “Seksu w wielkim mieście”, w którym Carrie Bradshaw po latach “inwestowania” w buty od Manolo Blahnika, zdaje sobie sprawę, że nie ma ani centa, mieszkania na własność, za to sto par butów. – Wydałam 40. tys. na buty i nie mam gdzie mieszkać? Zostanę starą kobietą mieszkająca w pudełkach po swoich butach.

Wydawałoby się, że lekcja została odrobiona? Bo choć nasza bohaterka z całej sytuacji wyszła obronną ręką, to w realnym świecie mogłoby nie być happy endu. Nie przekonują mnie też informacje, że rynek mieszkaniowy w ostatnich 5 latach zanotował wzrost zaledwie o 8,1%, podczas gdy Chanel o 70%. Torebka, choć piękna i niewątpliwie warta kupna, nie jest towarem pierwszej potrzeby i nie zapewni poczucia bezpieczeństwa. Również, jak każda rzecz, z czasem zużywa się, niszczy, tym samym tracąc na wartości. Warto o tym pamiętać, zanim zachęcone nagłówkami w kobiecych magazynach, wydamy na nią wszystkie nasze oszczędności.

Dlaczego teraz warto kupić torebkę Chanel?

Kiedy wiele lat temu w jednym z programów śniadaniowych, wraz z Iną Lekiewicz, cenioną stylistką i Maffashion, rozmawiałyśmy o kupowaniu chanelki na raty, już wtedy ta klasyczna torebka znajdowała się na pierwszym miejscu mojej listy zakupowej. Ale nie kosztem zapożyczenia się, głodówki czy pozbawienia się dachu nad głową. Od tamtego czasu jej cena wzrosła o 70%! Szaleństwo, prawda? Ale na tym nie koniec, nie trudno przewidzieć, że jej wartość będzie wciąż wzrastać – o 20% co roku, jak przyznała sprzedawczyni z butiku Chanel, w którym kupowałam moją torebkę. Dodała też, że w sytuacji, gdy Karl Lagerfeld opuści francuski dom mody, możemy spodziewać się wszystkiego, nawet skoku o… 200%! Nic dziwnego, że eksperci przekonują, że właśnie teraz jest najlepszy czas do inwestycji w dobra luksusowe, a konkretnie w jeden model torebki – klasyczną chanelkę w średnim rozmiarze, czyli Chanel Medium Classic Flap Bag.

chanel_torebka_classic flap bag_2.55_111

Jeśli więc zawsze marzyłyście o pikowanej torebce z łańcuszkiem, a taki wydatek nie obciąży waszego portfela, to rzeczywiście najlepszy moment na zakup. Przemawia za tym, nie tylko galopująca cena, ale też niestabilna sytuacja na rynku Euro i fakt, że klasyczną Chanel w średnim rozmiarze trudno jest dostać. Mnie również wydawało się, że przy tak zawrotnej cenie wystarczy wejść do dowolnego butiku i wyjść z upragnioną torbą. Nic bardziej mylnego. Korespondując z Chanel w sprawie mojego planowanego zakupu w butiku w Barcelonie, otrzymałam informację, że ten model w wykończeniu caviar, ze względu na swoją popularność, rzadko jest dostępny od ręki. Potwierdziłam to dzwoniąc bezpośrednio do butiku. Kiedy więc nadarzyła się okazja zakupów w Düsseldorfie, nie zastanawiałam się długo. – Ma Pani szczęście, właśnie przyszły trzy torebki i została już tylko jedna… I tak dołączyła do mojej kolekcji.

chanel_torebka_classic flap bag_2.55_122

Torebka Chanel – narodziny legendy

Historia torebki Chanel sięga daty jej premiery, która przypada na luty 1955 roku, stąd też jej oryginalna nazwa 2.55. Nowatorski, jak na tamte czasy projekt, wpisujący się w raczkujący wtedy feminizm, miał ułatwić życie nowoczesnym i aktywnym kobietom, będąc praktycznym dodatkiem do minimalistycznego, komfortowego kostiumu, który również był dziełem Coco. „Miałam dość noszenia torebek w ręku i ciągłego ich gubienia, więc dodałam pasek i zawiesiłam na ramieniu” – i tak prostokątna torebka na łańcuszku uwolniła kobiece dłonie, dając ciału więcej swobody. Jej funkcjonalność oraz detale również były mocno przemyślane i miały bezpośredni związek z życiowymi doświadczeniami Coco. Słynny złoty łańcuszek, to skojarzenie z kluczami noszonymi na łańcuchach przez siostry zakonne z sierocińca, w którym wychowywała się mała Coco. Pikowania w kształcie rombów, to symbol jej miłości do jeździectwa i nawiązanie do strojów dżokejów. Ciekawostką jest również kolor podszewki w odcieniu głębokiego burgundu, to z kolei odniesienie do barwy mundurków, noszonych przez dzieci w sierocińcu. Następnym praktycznym zastosowaniem miała być kieszonka zapinana na suwak po wewnętrznej stronie przedniej klapy, która podobno służyła do przechowywania miłosnych listów Coco Chanel oraz trzy kolejne kieszonki we wnętrzu, w tym jedna na szminkę, bez której nie ruszała się z domu. Jeszcze jedna, mała kieszonka w kształcie portmonetki z tyłu torebki, miała służyć do trzymania drobnych pieniędzy.

chanel_torebka_classic 2.55_14

W latach 80. torebka przeszła drobny lifting za sprawą Karla Lagerfelda, który stanął na czele francuskiego domu mody. Oryginalne prostokątne zapięcie “Mademoiselle Lock” (podkreślające status singielki Mademoiselle Chanel) zostało zastąpione zapięciem z logo w kształcie skrzyżowanych liter CC, zaprojektowanych przez Lagerfelda, a łańcuszek przepleciono delikatną skórą – tak zrodziła się Classic Flap Bag. W 2005 roku, by uczcić 50. rocznicę powstania oryginalnej wersji 2.55 zaprezentowano jej odświeżoną wersję – “Reissue 2.55”. Od tamtej pory butiki Chanel oferuję w sprzedaży obie torebki, ale to właśnie Classic Flap Bag zyskała status najbardziej pożądanej torebki świata.

Torebka Chanel – którą wybrać?

Dziś torebka Chanel to symbol klasy, stylu i dobrego smaku. W dobie zmieniających się trendów, to właśnie ona wciąż jest uznawana za najbardziej ponadczasowy i luksusowy dodatek wszech czasów. Jedni traktują ją, jako dobrą inwestycję, ja bardziej jako model kolekcjonerski i uzupełnienie codziennego stroju – dziennego i wieczorowego, gdzie mieszczę najpotrzebniejsze rzeczy – portfel, klucze, telefon, pomadkę ochronną do ust.

Ale nie tylko wybór odpowiedniego modelu torebki i jej wielkości są istotne, liczy się również wykończenie i wybór skóry – najpopularniejsze to lambskin i caviar. Pierwsza to przykład niezwykle delikatnej skóry, na której widać każde zarysowanie, z czasem może zdarzyć się, że skóra zmieni swój kolor np. pod wpływem zbyt dużej ekspozycji na słońce. Mam już jedną torebkę wykonaną z tej skóry i obchodzę się z nią jak z jajkiem, a przecież torebka powinna służyć do noszenia, a nie być traktowana jako muzealny eksponat. Dlatego przy wyborze Chanel wiedziałam, że muszę postawić na bardziej trwały materiał, jakim jest skóra typu caviar, stworzona z myślą o codziennym użytkowaniu i o wiele bardziej odporna na uszkodzenia. Dlatego podejmując decyzję o zakupie, warto wybrać wersję najbardziej odpowiadającą naszym potrzebom.

Dobra wiadomość jest taka, że kupując torebkę Chanel dostajemy dożywotnią gwarancję i w każdej chwili możemy oddać ją do renowacji. W przypadku innych luksusowych torebek, które mam, gwarancja to standardowe 2 lata. Warto jednak wiedzieć, że torebka Chanel wykonana jest naprawdę z niebywałą precyzją i przed trafieniem do butiku przechodzi aż 80 kontroli jakości. Przy jej tworzeniu pracuje od 6 do 15 najzdolniejszych rzemieślników, a czas jej powstania to od 10 do 18 godzin. Warto jednak o nią dbać, chociażby z szacunku dla jej niezwykłej historii i dziedzictwa Chanel, kto wie, komu jeszcze się przyda:)

chanel_torebka_classic 2.55_15chanel_torebka_classic 2.55_22chanel_torebka_classic 2.55_46chanel_torebka_classic 2.55_10chanel_torebka_classic 2.55_11chanel_torebka_classic 2.55__8

  • Monika RZ

    Aż boję się zapytać ile ona kosztuje 🙂

  • Monika Barańska

    Piękna jest ta torebka ! Jedno z moich marzeń, to inwestycja na lata 😉 na razie mnie na taką nie stać ale kiedyś na pewno taka kupię, przynajmniej taki jest mój cel 😉 piękna stylizacja❤❤

    • Monika, masz jeszcze duuużo czasu na takie zakupy 🙂 Wszystko przed Tobą :*
      Bardzo Ci dziękuję! <3

  • Bettina Mila

    Gosiu, gratuluję zakupu pięknej torebki i spełnionego marzenia. Jest naprawdę piękna i bardzo Ci pasuje. Idealnie podkreśla jeszcze bardziej Twój styl. Dla mnie to marzenie i niech tak zostanie bo podróbki nie kupię.

    • Kochana, dziękuję 🙂 Cenię wartości Chanel i historię tego domu mody, dlatego klasyczna torebka zawsze była na mojej liście zakupowej. To prawda, podkreśla styl, ale moim zdaniem jest tak uniwersalna, że pasuje każdej kobiecie, w tym chyba tkwi jej największa siła 🙂
      Jeśli chodzi o podróbki, to na ulicach widzę ich coraz mniej, gorzej z polskimi czerwonymi dywanami, widziałam też kilka replik na blogach. Nie wiem, po co kupować podróbki, to przecież żadna przyjemność je nosić.

  • Weronika

    Gosiu, genialnie zaprezentowałaś tutaj swój najnowszy zakup! Wielu rzeczy z historii i produkcji tej torebki nie wiedziałam. Zdziwił mnie też fakt, że dostępność tej torebki nie jest wcale taka oczywista. Ja moją kupowałam na rue Cambon w Paryżu – jako że jestem miłośniczką mody i niepoprawną romantyczką zafundowałam sobie specjalny wypad to tego miasta w celu zakupu torebki, późnij spacerkiem do Angeliny na czekoladę, ktorą uwielbiała Coco Chanel! To był nie tylko niezapomniany zakup, ale też cały pobyt śladami Coco. Kupowałam ją po wrześniowym Fashion Weeku i o dziwo czarne Flap Bag były dostępne od ręki, zarówno medium jak i jumbo (mniejsze mnie nie interesowały). Jednak prawdą jest, że teraz to najodpowiedniejszy czas na zakup takich towarów. Ja w piątkowy poranek po ogłoszonym Brexicie i informacjach o rosnącym kursie euro szybciutko zamówiłam shopperkę z Saint Laurent i moje ukochane buty Rockstud Valentino, które uzupełnią moją coraz większą kolekcję torebek i butów z wyższej półki (a pomyśleć, że jeszcze jakieś dwa, trzy lata temu torebki kupowałam nałogowo w sieciówkach, na które też poszła masa pieniędzy utopionych w błoto). Pozdrawiam serdecznie, bo bardzo mi się tu u Ciebie podoba i jestem od jakiegoś czasu stałą bywalczynią Twojego bloga.

    • Weronika, nawet nie wiesz, jak mi miło 🙂 Tysiące dziewczyn/kobiet co dzień odwiedziają mojego bloga, ale nie wszystkie mają czas, by zatrzymać się i porozmawiać, często też wolą bardziej osobisty kontakt i piszą do mnie wiadomości prywatne. Tym bardziej się cieszę, że jesteś ze mną tu już dłużej i dajesz o sobie znać 🙂
      Co do dostępności, pewnie w Paryżu, jako że to najważniejszy butik Chanel, dostępność na pewno jest o wiele większa, a modele na bieżąco uzupełniane. Ja nie miałam w planach wizyty w Paryżu (może dopiero wrzesień), a torebkę chciałam kupić jak najszybciej ze względu na rosnące ceny, więc szukałam gdzieś po drodze w Europie. Na szczęście udało się 🙂 Ale fakt, zakupy na Rue Cambon to na pewno miłe uzupełnienie wypadu do Paryża, na pewno jeszcze kiedyś nie odmówię sobie tej przyjemności, zwłaszcza, że marzą mi się teraz sling backi, a w Hiszpanii, gdzie się wybieram za 2 tygodnie, z pewnością ich nie będzie.
      Z tego co piszesz, mamy ze sobą wiele wspólnego! Wycieczka śladami Coco Chanel brzmi niezwykle ciekawie, z chęcią wybrałabym się, więc dziękuję za pomysł, zapisuję 🙂 Zwłaszcza, że teraz jestem w trakcie przygotowywania pewnego projektu, który dotyczy Coco Chanel i jej słynnych perfum i coraz bardziej zagłębiam się w jej fascynującą biografię 🙂 Zdardzę Ci, że niebawem więcej o tym będzie można przeczytać i zobaczyć na moim blogu.
      A z zakupami dobrych marek tak jest, nigdy się na nich nie traci. Saint Laurent to bardzo dobry wybór, ich torebki mają również świetną jakość – długo zastanawiałam się nad sac du jour, ale nie było w Polsce rozmiaru, który mnie interesował. Pewnie jeszcze wrócę do niego. Na mojej liście jest też klasyczna Balenciaga i Loewe model Puzzle. Najważniejsze, że dojrzewamy do swoich wyborów zakupowych i robimy je coraz bardziej świadomie. Mam nadzieję, że nowe nabytki będą się dobrze nosić!

  • killahbabe

    Torebka jest cudowna i przyznaje, że to moje marzenie od dłuższego czasu i mam nadzieję, że w przeciągu kilku lat się spełni 🙂 To ponadczasowy klasyk, który pasuje dosłownie do wszystkiego. Tak jak ktoś już napisał nie popieram kupowania podróbek i na razie mogę się pokusić jedynie o dobrej jakości skórzane torebki, a jeśli będę już chciała sprawić sobie coś markowego to odłożę na to pieniądze i kupię oryginał 🙂

    Pozdrawiam
    Magda

    • Pamiętam jak zaczynałam pracę w branży mody i marzyła mi się klasyczna Chanelka, jako idealny dodatek do jeansów i t-shirtu. W końcu to ikona, o której marzy każda dziewczyna od mody. Kiedy wyjeżdżałam na Fashion Weeki do Londynu, obserwowałam, co noszą inne redaktorki i połowa z nich nosiła Chanel na łańcuszku. Wiedziałam, że kiedyś sobie ją kupię, ale jeszcze nie wtedy 🙂
      Teraz wiem, że zakup takiej torebki warto odłożyć na później, kiedy ma się już jakąś wizję swojego stylu, gdy docenia się wartość rzeczy z historią, a nie tylko kupuje się dlatego, że ma koleżanka, czy żeby pochwalić się logo, a często nie wiedząc wiele o marce czy danym modelu.
      Szanuję taką postawę jak Twoja, bo sama myślę podobnie. Lepiej odłożyć pieniądze i kupić oryginał, podróbek nie wspieramy! 🙂

  • Oj zaszaleli z tym tytułem 🙂 jeśli kogoś stać to dlaczego nie, ale jeśli trzeba by się zapożyczyć na ten cel to lepiej wybrać mieszkanie 😉 A torebka piękna 😉

    • Zaszaleli 🙂 Pewnie chcieli, by jak najwięcej osób kliknęło 🙂 Ale dla mnie takie tytuły jak HB mają w sobie pewną odpowiedzialność za to, jaki komunikat wysyłają do swoich Czytelniczek. Taki komunikat spodziewałabym się przeczytać gdzieś na jakimś portalu, gdzie nie ma żadnej kontroli nad contentem. Nazwa HB jednak zobowiązuje i zawsze kojarzyła mi się z jakimiś wartościami. Ale może to tylko moje odczucia.
      Tak czy inaczej, w Chanelce nie można byłoby zamieszkać, więc najpierw mieszkanie, by móc gdzieś ją trzymać 😉
      Dziękuję!

  • Barbara P.

    Nie orientuję się ile kosztuje taka torebka, ale wiem że są rzeczy z tak wielką mocą terapeutyczną, że warte są każdej złotówki. Piękna ta torebka z legendą 🙂 Doceniam kunszt wykonania, choć sama noszę wielkie wory, do których da się wrzucić pół supermarketu 🙂

    • Basiu, uwielbiam Twoje podsumowania 🙂 “Moc terapeutyczna” – muszę to sobie zapisać i powtarzać mężowi, kiedy będę chciała zaszaleć po raz kolejny 🙂
      Ale prawda jest taka, że nie żałuję zakupu. Planuję kiedyś przekazać ją chrześnicy, mam nadzieję, że się ucieszy 🙂
      A co do wielkich worów – moim ulubionym worem wciąż jest szmacianka, którą kiedyś tu pokazywałam. Najbardziej lubię zabierać ze sobą małą, zgrabną torebeczkę i worek ze “szpargałami”, laptopem, aparatem. W końcu gdzieś to trzeba też nosić! Teraz jadę na wakację i na pewno ją ze sobą zabiorę 🙂

      • Barbara P.

        Powtarzaj, powtarzaj. Jakby nie patrzeć to zacny argument 🙂 A co do szmacianek, to też lubię. Z torebkami jak z ubraniami, bazę na każdą okazję trzeba mieć P.S. Świetny wywiad z makijażystą Laury Marcier 🙂