Elementarz stylu Katarzyny Tusk – jak nauczyć się elegancji i szyku?

Moda zatacza koło. Magazyny dla kobiet ogłaszają śmierć “nudnej” klasyki i witają nowe czasy indywidualizmu. Problem w tym, że bez znajomości podstaw, eksperymentowanie skazane jest z góry na porażkę. Zapominają o tym redaktorki, które od lat siedzą w modzie. I właśnie dla tych z Was, które rozpoczynają przygodę z poszukiwaniem “własnego stylu” oraz opanowaniem fundamentalnych zasad dobrego wyglądu powstał Elementarz stylu, którego autorką jest Katarzyna Tusk.

Przez ostatnie lata czytałam wiele podobnych podręczników, ale dla odmiany Elementarz stylu to historia oparta na prawdziwej przemianie autorki – od dziewczyny w jeansowych biodrówkach a la Britney Spears i w koszulce Hello Kitty do kobiety z klasą. I wbrew pozorom, nie była to łatwa transformacja. – Im bardziej starałam się, tym gorzej wyglądałam pisze Kasia. – Metoda prób i błędów kosztowała mnie sporo nerwów, pieniędzy i czasu – dodaje. Cóż, chyba większość z nas przez to przechodziła i jestem pewna, że wiele kobiet wciąż ma podobne dylematy. Ale dobra wiadomość jest taka, że elegancji i szyku można się po prostu nauczyć. I właśnie o tym jest ta książka.

elementarz stylu katarzyna tusk

Oto kilka porad, które z pewnością warto zapisać i zapamiętać, jeśli mówimy o podstawach:

1. Sezonowe trendy, gorączka zakupów, chęć posiadania i nadmiar to najwięksi wrogowie stylu. Lekarstwem na to jest prostota i umiar.

Proste i wymowne, lecz nie zawsze stosowane. Warto przypominać sobie te słowa w szczycie wyprzedażowego sezonu. Okazje cenowe są świetnym czasem na zakup klasyków. Weźmy np. moje jeansowe dzwony za 29 zł – jedna z niewielu rzeczy, które kupiłam w ZARZE na letnich wyprzedażach. Do dziś to jedne z moich ulubionych spodni.

2. Znajdź swoją muzę. Dla Kasi Tusk była to Holly Golightly ze “Śniadania u Tiffany’ego”. W czarnej sukience przed kolano, pantoflach w szpic, trenczu i przeciwsłonecznych okularach bez wysiłku wyglądała jak najbardziej szykowna dziewczyna pod słońcem.

Nie ma niczego złego w inspiracjach. Nawet ikony stylu podglądają innych. Osobiście często podpatruję wybory modowe Victorii Beckham, Caroline de Maigret, Emmanuelle Alt, Angeliny Jolie  czy Dakoty Johnson. To się nazywa mieć modowe “bratnie dusze”:)

3. Posprzątaj szafę. Nie miej litości dla rzeczy zniszczonych.

Podoba mi się stanowczy ton, w którym autorka nie daje nam złudzeń – pewne czynności muszą być wykonane bez ociągania się i dawania ubraniom “drugiej szansy”.

4. Tworzenie świadomej bazy.

Klasyczne kroje, neutralne kolory, całoroczne modele. Kasia robi świetną ściągę z rzeczy uniwersalnych oraz na każdą porę roku – można przejrzeć swoją szafę i sprawdzić, czego nam brakuje. Cenna uwaga: Boisz się, że teraz wszystkie będziemy wyglądać tak samo? Nic z tych rzeczy. Baza to podstawa, o której pisałam we wstępie i stanowi tylko część naszej szafy, za to jest niezastąpiona. Wystarczy, że dodamy do niej kilka charakterystycznych tylko dla nas rzeczy – akcesoria, apaszki, kapelusz etc., by nadać całości indywidualny charakter. 

5. Trudna sztuka doboru kolorów 

Wiosna, lato, jesień, zima oraz ich pochodne – ile razy przymierzałyście się do analizy kolorystycznej? Z pewnością wielu z Was zastosowanie się do tego podziału pomogło w doborze ubrań. Może Was zdziwię, ale nie jestem fanką tego typu podziałów, a już na pewno nie kurczowego trzymania się zasad kolorystycznych, które jak się przekonałam każdy stylista interpretuje inaczej. Dlatego tak bardzo spodobała mi się opowieść Kasi o tym, jak pewnego razu jej mama wróciła podekscytowana ze spotkania z jedną ze znanych stylistek, która przekonała ją, że najlepszym kolorem dla niej jest brzoskwiniowy. Jak się okazuje niesłusznie przez wiele lat była więźniem tej opinii. Jak w prosty sposób zaradzić kolorystycznym faux pas? Według teorii Kasi, z którą absolutnie się zgadzam, wystarczy podstawy swojego ubioru oprzeć o ponadczasową kolorystykę – czerń, biel, granat, beże i szarości. Ja dodałabym do tego czerwień, złoto, srebro, odcienie niebieskiego, pamiętając by bazować na maksymalnie 3 kolorach.

6. Nigdy nie kupuj podróbek. Epatowanie najdroższymi markami jest samo w sobie żenujące, a co dopiero falsyfikatami.

Cieszę się, że punkt ten został poruszony w Elementarzu Stylu. Niestety podróbki to wciąż temat, który przewija się przez nasze ulice. Ale brak stylu to również nieumiejętne noszenie metek. Pamiętam znajomą znajomej, która namiętnie kolekcjonowała torebki Louis Vuitton – koniecznie musiały być z monogramem, tak by wszyscy widzieli, że to LV. Ale jak wiadomo, każda torebka się obroni, jeśli jest odpowiednio zestawiona. Rozmawiałam ostatnio o tym z jedną z najbardziej stylowych Polek, jakie znam (przez wzgląd na prywatną rozmowę nie przytoczę nazwiska), która powiedziała mi, że cieszy się, że mieszka w Londynie, bo tam torebki Louis Vuitton nosi się z klasą, bez zbędnego epatowania metką. Wtedy przypomniałam sobie tę dziewczynę, widziałam ją może kilka razy w życiu, ale za każdym razem ostentacyjnie wymachiwała swoją torebką, podkreślając, że mąż jej kupił, jakby to było największe osiągnięcie współczesnej kobiety. Co zadziwiające, jej ubrania oraz buty zawsze były znoszone, źle dobrane oraz kiepskiej jakości. Reszta stroju nie liczyła się, bo najważniejsza była “droga” torebka, która nie była tylko dodatkiem, a w jej mniemaniu symbolem statusu. Zrozumiałam wtedy, że pewnych zachowań nie da się zmienić na siłę, a styl to stan umysłu i rzeczywiście nie jest zależny od zasobności portfela.

7. Nie eksperymentuj, chyba że masz mnóstwo czasu

Wiem, co myślicie, super byłoby wyróżnić się z tłumu, zwłaszcza w nadchodzącym sezonie, gdzie wszyscy dostajemy gorączki na widok najnowszej kampanii Gucci. Ale wygląd dziewczyn z magazynów mody i ujęcia z fashion weeków niestety wymagają wyjątkowych umiejętności. – Problem w tym, że często chcemy wyglądać modnie, ale modnie nie zawsze znaczy ładnie – cieszę się, że wreszcie ktoś to otwarcie napisał. Jeśli nie jesteś dziewczyną od mody, nie ryzykuj, opanuj podstawy, stwórz indywidualną bazę, dzięki której nigdy więcej nie powiesz “nie mam się w co ubrać”, a wyjście z domu nie będzie spędzało Ci snu z powiek.

Cztery miasta, cztery style – Paryż, Londyn, Nowy Jork, Mediolan

Po części dydaktycznej, jak to nazwałam, przechodzimy do mojej ulubionej – cztery miasta, cztery style – Paryż, Londyn, Nowy Jork, Mediolan. To właśnie tu lepiej poznajemy autorkę, jej wątki rodzinne, osobiste, czujemy się tak, jakbyśmy siedziały na kawie i gadały o podróżach i modzie jak najlepsze przyjaciółki.

elementarz stylu katarzyna tusk_2 elementarz stylu katarzyna tusk_3 elementarz stylu katarzyna tusk_6 elementarz stylu katarzyna tusk_4

Kasia świetnie poradziła sobie z charakterystyką nie tylko stylu mieszkańców topowych miast mody, ale też pokazała lekkie pióro, nawiązując do wątków kulturowych, przedstawiając życie magnetycznych nowojorczyków i wybory nonszalanckich paryżanek. Idąc dalej autorka uchyla rąbka tajemnicy, przedstawiając swój typowy dzień pracy, co tylko uświadomiło mi, jak bardzo pod pewnymi względami jesteśmy podobne, może oprócz porannego wstawiania – Kasia o 6.00, ja około 9.00.;) Obie prowadzimy własne firmy odzieżowe, pasjonuje nas fotografia, a gotowanie to także mój sposób na relaks. Choć nigdy nie spotkałyśmy się, po przeczytaniu Elementarza stylu wiem, że mamy ze sobą wiele wspólnego, nie tylko w kwestii modowych wyborów.

Polecam nie tylko tym z Was, które wciąż gubią się w gąszczu trendów i szukają modowego ja, ale też tym, które chciałyby lepiej poznać autorkę. Naprawdę, wyjątkowo dobrze zredagowana i przemyślana książka, która mnie nie zawiodła pod żadnym względem.

A Wy czytałyście już Elementarz stylu? Chętnie poznam Waszą opinię:)

  • Carola’s Story

    Nawet nie wiedziałam, że Kasia również prowadzi swoją firmę odzieżową 🙂
    A recenzja świetna (jak zawsze) Gosiu:) pozdrawiam!

    • @carolasstory:disqus tak, jej marka nazywa się MLE 🙂 Odnośnik do sklepu znajduje się na blogu MLE, ostatnio nawet opublikowała nowy lookbook 🙂
      Bardzo dziękuję!

  • Miałam w planach jej zakup, ale zrezygnowałam…Twoja recenzja sprawiła, że na nowo o niej myślę;) Dzięki:)

    • Justyna, zależy czego oczekujesz od książki. Jeśli chcesz sobie powtórzyć podstawy, to jak najbardziej polecam 🙂

  • ola

    ja nie sięgnę po tę książkę. bloga Kasi znam i kiedyś bardzo lubiłam,ale od czasu,kiedy w każdym wpisie znajduję dziesięć reklam,przestałam tam zaglądać,bo wydaje mi się mało wiarygodna. poza tym z przymrużeniem oka traktuję to,że co druga blogerka jadąc na popularności pisze książkę. nie wydaje mi się,by treść odbiegała bardzo od poprzednich modowych poradników Charlize Mystery,Joanny Glogazy czy innych. dla mnie pisanie “o stylu” to powielanie ogólników – budowanie bazy,przemyślane zakupy,nieuleganie chwilowym trendom… naprawdę? przecież o tym napisano już chyba wszystko! nie sądzę,bym w książce Kasi znalazła jakieś innowacyjne teorie,czy coś,co naprawdę odmieni moją szafę i podejście do kupowania ubrań. spodziewam się raczej,że będzie to kolejna pozycja z tego gatunku,którą przeczytam,odłożę na półkę i nic z niej nie wyniosę. nie,dziękuję.

    • Uwierz mi, że wiele dziewczyn ma problem z podstawami. Wystarczy rozejrzeć się wokół. Często spotykam też kobiety, którym wydaje się, że świetnie wyglądają, a kiedy sugeruję kilka zmian dziękują, bo wcześniej nie zwróciły na to uwagi. Czasem wystarczy kilka prostych trików, by poprawić swój wygląd, a naprawdę nie każdy ma czas na to, by interesować się modą 🙂

  • bulldogssnore

    fajna recenzja, ale mnie do książki nic nie przekona. Sama napisałam o tym u siebie post. Oprócz Kasi Tusk wspominam też np o Ekskluzywnym Menelu.
    “Elementarz stylu” to faktycznie świetna redakcja, generalnie pięknie wydana książka. Dla mnie jednak na wyrost, sam tytuł mnie zniechęca, bo skoro idea każdego elementarzu polega na nauce podstaw to ja nie wiem czego od Kasi mogę się nauczyć. Jeżeli ktoś potrzebuje takiego wsparcia to bez problemu znajdzie informacje w internecie, po co pisać o tym kolejną książkę? Wszystko to ruch “za ciosem” korzystający na aktualnej popularność blogerki.

    • Oczywiście, rozumiem Twój punkt widzenia 🙂 Niestety nie wszystkie kobiety są tak zaznajomione z podstawami, jak ludzie z branży mody. Większość Polek ma problem ze stylem i nie tylko (patrz punkt 6). Dziewczyny potrzebują jasnych zasad zebranych w jednym miejscu i wg mnie ta książka spełnia swoją rolę pod tym względem. A że autorką jest popularną blogerką, nic w tym dziwnego, wydawnictwa nie stawiają na no name’y. Oczywiście chodzi o sprzedaż, ale książka może być taka jak Charlize Mystery, albo dobrze zredagowana, która przyda się wielu dziewczynom, jak Kasi Tusk. Kasia ma wiele czytelniczek i pewnie większość z nich z przyjemnością przeczytało książkę 🙂
      Co do Menela, nie widziałam na oczy jego książki, ale jako że nie rozumiem jego fenomenu, nie śledzę jego bloga, to książki pewnie nie przeczytam 🙂 Natomiast polecam też mocno Garance Dore, do której mam małe zastrzeżenia, ale ogólnie warto przeczytać, jeśli inetresuje się tą branżą 🙂

  • Prosperity by Renata

    Fajna recenzja. Co prawda nie przymierzam się do jej kupienia, bo jestem kobietą dojrzałą i w końcu po latach poszukiwania, masy prób i błędów mam swoja bazę, ale to fantastycznie, że pojawił się poradnik, z którego może skorzystać wiele kobiet, zamiast tracić tyle czasu ile ja na poszukiwania ;). Może skuszę się na książkę Garance Dore.
    Pozdrawiam 🙂

  • “Elementarz stylu” kusi mnie od chwili wydania, a po Twojej recenzji nie mam już wątpliwości, że jest to książka dla mnie! Dosłownie. Dzięki!

    Pozdrawiam 🙂