MJUD na Kubusia Puchatka – gdzie uciec od zgiełku Warszawy?

Pamiętacie film The Holiday z Cameron Diaz, Kate Winslet, Judem Law i Jackiem Black? To jeden z moich ulubionych, do którego wracam zawsze w okresie jesienno-zimowym, z kubkiem aromatycznej herbaty przenoszę się na zaśnieżoną angielską wieś, gdzie w uroczym małym domku zaszyła się filmowa Amanda… 

Dziś, na chwilę, zaszyłam się w podobnym miejscu, tyle że w samym sercu Warszawy, ale z dala od zgiełku i codziennej bieganiny w knajpce, która nazywa się MJUD, a mieści się przy ulicy Kubusia Puchatka (samo połączenie tych dwóch nazw już jest dla mnie super bajkowe!). Ostatnie tygodnie pracy zawodowej były dla mnie szalone, z tym większą chęcią wpadłam na lunch do MJUDU i pogaduchy z Ewą z Backstage-show.pl, którą pewnie już znacie. Ewa to przede wszystkim PR Girl (jak to teraz modnie się mówi;), pracuje z MJUD-em od 6 miesięcy. To dzięki niej poznałam to przeurocze miejsce i jej właścicielkę Agę, której niestety tym razem nie było.

mjud_7

Czasem naprawdę zapominam, jak ważne są małe przyjemności, które w ciągu dnia dla siebie robimy. Dziś to była zupa cebulowa i pyszny sernik w doborowym towarzystwie i kameralnej przestrzeni. Być może część z Was wie, że MJUD znany jest z przepysznych bajgli, które są wypiekane co dzień rano. Serwowane na ciepło i na zimno – w formie kanapki na miejscu, lub na wynos. Wszyscy studenci się nimi zajadają!

mjud_1 mjud_8

Prócz bajgli codziennie od 12 do 16 serwowane jest menu lunchowe. Agnieszka – właścicielka sama wybiera składniki i przywozi je od zaprzyjaźnionych i sprawdzonych lokalnych producentów. Dlatego w daniach MJUDU nie znajdziecie sztucznych składników: brak polepszaczy smaku, sody czy Vegety. Mejdi – szef kuchni, który przyjechał do MJUDU z Malty, co dzień wyczarowuje dania dopasowane zarówno do menu mięsożerców, jak i wegetarian. Czasem też realizuje specjalne życzenia swoich gości, dlatego tak bardzo lubię MJUD – Gosieńko, na co masz ochotę, może ugotować Ci coś pysznego spoza karty? Woła zazwyczaj Aga, witając mnie od progu, a ja czuję się, jakbym przeniosła się do innej rzeczywistości, trochę jak bohaterka The Holiday, tyle że bez złamanego serca 😉

mjud_3 mjud_2 mjud_4 mjud_10 mjud_5

Warto dodać, że od piątku od godziny 17. obowiązują happy hour na jesiennego grzańca, idealnego na chłodne wieczory, którego wywar przygotowywany jest ma miejscu. Podobnie jak zimowej herbaty. Jeśli więc szukacie miejsca, w którym choć na chwilę moglibyście uciec od codziennych spraw, polecam Wam MJUD, w którym można spotkać nawet Anję Rubik;) 

PS. Jak widzicie na zdjęciu odważyłam się i włożyłam dziś beret, choć napisałam kiedyś, że NIGDY nie zobaczycie mnie w berecie, ale… Oto dowód, że i Wasze komentarze mnie inspirują. Kto wie, może nawet się polubimy, z beretem oczywiście…:)

Adres: MJUD, ul. Kubusia Puchatka 8, Warszawa
Fanpage MJUD – śledźcie, bo co dzień wrzucane są zdjęcia menu lunchowego 🙂

A na sobie mam prototyp płaszcza VOGUETTE i koszulę ILLESTA x RADZKA. Beret znalazłam na dnie szafy z odciętą metką, więc nie wiem nawet gdzie go kupiłam wieki temu, ale jest wełniany i ciepły i naprawdę nie jest taki zły!

  • nawet nie wiedziałam, że u nas tak ładnie 😀 czarujesz zdjęciami Gosiu 🙂

    I cudownie Cię było zobaczyć. Zapraszam częściej! :*

    • Ewcia, jest ciepło i klimatycznie, dlatego tak bardzo skojarzyło mi się z domkiem Iris z The Holiday 🙂
      Ciebie również Ewcia! <3

      • na szczęscie jest bliżej niż do jej domku i nie trzeba się przedzierać przez zaśnieżony las 🙂

        • Całe szczęście! Ale jak zasypie śniegiem to będzie tam jeszcze bardziej magicznie <3 Tylko kominka będzie brakować 🙂

  • Uwielbiam takie piękne miejsca 🙂

    • Każdy ma swoje małe knajpki, do których lubi wracać. W Rzymie jest takich pełno, w Warszawie ciężko, więc tym bardziej dzielę się wiedzą 🙂

  • pięknie Ci w berecie! Poszłabym nawet o krok dalej i zaszalała z jakimś mocniejszym kolorem 😉
    Miejsce bardzo ciekawe i z pomysłem, zapiszę sobie na przyszłość, w razie jakiejś wycieczki do stolicy.

    • Karolina, bardzo dziekuję 🙂 Tez myślałam o kolorze, może nawet o pudrowym różu 🙂
      Koniecznie zapisz, nawet na herbatkę warto wpaść 🙂

  • Od lat ubieram beret, uwielbiam to nakrycie głowy ^^ ma w sobie dużo szyku 🙂 Jeśli kiedyś odwiedzę Warszawę to będę miała w pamięci MJUD 🙂

    • Emily, no widzisz, ja byłam totalną przeciwniczką beretu i co? Zdanie w kwestii mody zawsze można zmienić 🙂 I mas rację, dodaje sporo szyku 🙂
      Co do MJUDU, na pewno warto choćby usiąść na chwilkę 🙂

  • Stylowa Misja

    Piękne miejsce, bardzo klimatyczne, a nazwa świetna 🙂

    • Nazwa idealna! Super jakby jeszcze można było dostać baryłkę Mjudu 🙂

      • Stylowa Misja

        zgadzam się, najlepiej w takim Kubusiowym designie 🙂

        • O tak! Byłoby bosko. Mam nadzieję, że wprowadzą coś takiego 🙂 Choć moim ulubieńcem zawsze był Tygrysek <3

  • Fajne, klimatyczne miejsce. Na pewno tam wpadnę, kiedy będę w stolicy 😉

    • Cieszę się, że Ci się spodobało i oczywiście serdecznie zapraszam 🙂

  • ale uroczo wyglądasz w berecie!
    miejsce zapowiada się zachęcająco, zapisuję w notatniku i przy najbliższej okazji, gdy będę w Warszawie z chęcią odwiedzę 🙂

    • Kasiu, dziękuję! Noszę go z dumą, że taki wyciągnięty z dna szafy i jeszcze się przydał 🙂
      Daj znać, jak będziesz kiedyś, chętnie wypiłabym z Tobą kawę 🙂

      • Pewnie, bardzo chętnie 🙂
        Jeśli będziesz się wybierała do Wrocławia, to też możemy się umówić na kawkę 🙂

  • Iza

    Zabrałam do Rozdroża chłopaka, który mi się podobał i chciałam jak najlepiej przy nim wypaść. Oboje zjedliśmy obiad, posłuchaliśmy fajnej muzyki, wypiliśmy po drinku. Klimat PRLu dodał do tego jakiejś magii, która sprawiła że zupełnie straciliśmy poczucie czasu. Chyba mu się naprawdę spodobało, bo teraz jesteśmy parą a do Rozdroża wracamy co jakiś czas na obiad i pyszną wuzetkę 🙂