Milita Nikonorov: „Nie przyjmuję ofert stania na ściankach“ [Wywiad]

*Wywiad pojawił się na portalu: Przylapaninamodzie.pl

Wiele medialnego zamieszania wciąż obserwujemy wokół uczestników 1 edycji Project Runway. Czy, jako jedna z projektantek, która brała udział w programie, wciąż odczuwasz efekty “magii telewizji”?

Jestem projektantką, która wiele czasu spędza w pracowni. Skupiam się na swojej pracy od jej podstaw: od projektu, przez konstrukcję i modelowanie aż po produkcję i jej nadzorowanie. Nie przyjmuję ofert stania na ściankach, nie czuję się celebrytką, bardziej rzemieślnikiem. Od czasu “Project Runway” miałam już dwie prezentacje kolekcji w telewizji na żywo, w tym jedną emitowaną na ponad siedemdziesiąt krajów świata, moje sukienki pojawiają się w spotach telewizyjnych, sesjach zdjęciowych  Magia telewizji dotyczy więc bardziej moich kolekcji niż mnie samej, ale oczywiście w jakimś stopniu zawdzięczam ją również programowi.

Czy Twoje życie zawodowe po Project Runway bardzo się zmieniło, nabrało tempa?

Moje życie po wyjściu z programu nie zmieniło się w żaden sposób. Tak, wiem, wydaje się to niemożliwe. Jednak idąc do programu miałam dobrze prosperujące atelier, sezonowo tworzyłam kolekcje i żyłam z projektowania. Nie pojawiłam się w nim jako aspirująca projektantka, marząca o pierwszej kolekcji, pierwszym pokazie mody czy butiku. To, co wydarzyło się po programie, między innymi pokazy i sesje z poprzedniej odpowiedzi, to nie efekt promocji, jaką dał mi program a kontakty z ludźmi, z którymi pracowałam już na długo przed nim. Moja firma w tym roku obchodzi dziesięciolecie. Tempo jest szybkie, ale było już takie na długo przed programem.

Z pewnością moja marka “zyskała twarz” i teraz więcej osób wie, kto za tym stoi. Zabawna sytuacja miała miejsce na planie zdjęciowym, kiedy już po kilku nagranych odcinkach, jedna z modelek dostrzegła metkę w moim futrze i powiedziała: “To Ty jesteś ta Milita! Teraz skojarzyłam! Kupuję u Ciebie od lat!”

Ostatnio miała miejsce premiera Twojej nowej kolekcji “Felicita”, do której inspiracje zaczerpnęłaś z historii rodzinnej. O kim myślałaś tworząc ubrania na nowy sezon?

Szczerze, to przy tworzeniu tej kolekcji nie było żadnych kalkulacji. Mam już za sobą myślenie o tym czy dana osoba będzie to nosiła. Najważniejsza była inspiracja. Myślę, że mam intuicję i jeśli jakaś sylwetka mi się podoba, to będzie się podobała kobietom, które cenią moje projekty.

Pewnie chciałabyś wiedzieć kim jest moja klientka? Jest z pewnością kobietą z osobowością. Jest świadoma tego, że styl to nie tylko ubranie a również styl bycia. Ceni jakość i nieszablonowość.

Twoje projekty mocno wyłamują się z popularnej w naszym kraju sprzedażowej estetyki. Czy tym podejściem wygrywasz, czy może masz momenty zwątpienia, czy aby na pewno jest to właściwy kierunek?

Moje kolekcje z pewnością są bardziej kolorowe (choć kocham czerń; nigdy jej nie pomijam) i za każdym razem przemyślane z wyraźnym mottem i inspiracją. To z pewnością je wyróżnia. Jeśli wyłamywałyby się z estetyki sprzedażowej w złym kierunku – z pewnością moja marka nie świętowałaby dziesięciolecia. Zapewne pracowałabym na etacie, jak (niestety) wielu projektantów a modę traktowałabym jako hobby. Tak nie jest. Od samego początku zajmuję się tylko i wyłącznie własnymi kolekcjami, zatrudniam pracowników. Nie mam sponsorów, kredytów, wszystko finansujemy sami w ramach naszej firmy. Czy mam chwile zwątpienia? Jeśli coś mi się nie podoba to do skutku nad tym pracuję lub to wyrzucam. Bardzo wierzę w swoje projekty.

Gdzie obecnie można kupić Twoje ubrania? Jak widzisz rozwój swojej marki w perspektywie kilku, kilkunastu lat?

Przede wszystkim w moim butiku online Nikonorov.com i w atelier w Łodzi. Sprzedawane są też w butikach na całym świecie; m.in.: w Paryżu, Londynie.

Jak oceniasz rozwój Twoich kolegów i koleżanek z Project Runway? Jest ktoś, komu mocno kibicujesz?

Kibicuję wszystkim moim koleżankom i kolegom z programu, a przede wszystkim tym którzy zostali kompletnie pominięci przez media (przy ważnych wydarzeniach), czyli wszystkim, którzy odpadli z programu przed finałem.

Obserwujesz polskie ulice i rozkwit zainteresowania rodzimą modą i młodymi markami, które powstają jak grzyby po deszczu. W jednym ze swoich wideo zamieszczonym na fanpage’u w kilka minut uszyłaś szarą bluzę – synonim dzisiejszego “luksusu” od projektanta i polskiej mody streetowej, jednocześnie pokazując absurd wygórowanych cen za kawałek dresu. Co chciałaś przekazać tym wystąpieniem?

Hipokryzję, przerost formy nad treścią… Być może przesadne koszty marketingowe… To jest temat rzeka, jeśli chcielibyśmy się w to wgłębiać. Jest tak wiele przedziwnych sytuacji na rynku modowym, które chciałabym poruszyć, bo mnie najzwyczajniej drażnią. Po prostu nie znoszę hipokryzji i nie zgadzam się z oszukańczą polityką producentów odzieży, którzy podają się za projektantów. Moje wideo nie było żadnym manifestem, tylko sposobem dotarcia do jak największej ilości osób, aby zdali sobie sprawę, jak to wygląda od podszewki. Zrobię takich wideo więcej jak tylko czas mi pozwoli. Mam całą listę kolejnych tematów.

Jak oceniasz to, co dzieje się obecnie na rynku polskiej mody? Czy dzieje się dobrze? Dokąd według Ciebie zmierzamy? Czy są rzeczy, które zauważasz i które Twoim zdaniem nie powinny mieć miejsca? O czym nie mówi się, a o czym chciałabyś głośno powiedzieć?

No właśnie… Dzieją się i dobre, i złe rzeczy. Do pasji doprowadza mnie grono znawców mody, zjawisko projektanta – celebryty, modowego dziennikarza – celebryty, pseudo projektanckie firmy, wszechblogerzy, niekompetentni styliści… jest tego dużo i nic z tego nie wynika oprócz kompletnego chaosu. Nie jestem w stanie obiektywnie opisać tego, co dzieje się na rynku, bo na nim jestem. Co do tematów, które są niewygodne dla branży, to pozwól że sama się rozliczę z tymi koszmarami 🙂

A co z naszym stylem? Jak oceniasz polskie ulice?

Chciałabym kiedyś, będąc staruszką, napisać książkę o tym, dlaczego wszystkie kobiety na świecie chciałyby wyglądać jak Polki. Chciałabym. Gdybym tę książkę zaczęła pisać dziś, z pewnością musiałaby mieć inny tytuł. Daleko nam jeszcze do najbardziej stylowych kobiet świata, prym wiodą Francuzki, ale wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze. Jeśli przestaniemy kopiować a zaczniemy twórczo podchodzić do naszego stylu, szukając inspiracji tu, na miejscu, może mieć to bardzo ciekawy skutek. Niestety, z ubolewaniem patrzę na coraz bardziej podobne do siebie, plastikowe twarze patrzące na mnie z Fejsbuka i sylwetki w tych samych, rozkloszowanych sukienkach. Kobiety ze strachu przed krytyką, chowają się w czerń a moim zdaniem, czasem lepiej zaryzykować i budować swój własny, niepowtarzalny styl.

Dziękuję za rozmowę. 

  • Bogumiła Przywarta

    strasznie lubię jej poczucie estetyki.. w dodatku jest tak piękna, że onieśmiela 🙂 cały czas w zakładkach mam jedną wymarzoną sukienkę od Mility.. jest na 1 zdjęciu jako pierwsza! może kiedyś będę mogła sobie na nią pozwolić 🙂