Clochee olejek do twarzy – najlepszy polski kosmetyk 2015! Jak działa?

Czy macie czasem tak, że w jakimś produkcie Wasza skóra zakochuje się od pierwszego użycia? Ja tak. I wbrew pozorom, zdarza się to bardzo rzadko. Choć jak już się zdarzy, to łączy nas miłość do grobowej deski 😉 Tak było z olejkiem do twarzy Clochee, który chciałam Wam dziś przedstawić.

Otóż, od dłuższego czasu szukałam podobnego produktu, po drodze zaliczając wpadkę z olejkiem azjatyckimi, który dostałam “od koleżanki koleżanki”. Kiedy przeczytałam jego skład, od razu wylądował w śmietniku (parabeny, silikony, oleje mineralne, to był dopiero początek…). I wtedy pojawił się olejek polskiej marki Clochee, której cynamonowy peeling, o przepięknym zapachu, uwielbia mój partner. Podobno moje/właściwie jego hasło “pachniesz jak piernik, mógłbym Cię schrupać” (a propos efektu wspomnianego peelingu) spodobało się tak bardzo, że właścicielki marki często same go używają opisując swój fantastyczny produkt klientkom 🙂 Dlatego z dużą dozą zaufania podeszłam do olejku do twarzy, który już po pierwszy użyciu okazał się strzałem w 10.!

Ale do rzeczy. Co potrafi wygładzający olejek do demakijażu? Co jest w nim wyjątkowego?

Po pierwsze, zapach. Korzenny, słodki, migdałowy. Trudno jednoznacznie go określić. Ale faktem jest, że działa na zmysły, przez co demakijaż nie jest tylko codzienną rutyną, a zabiegiem, który z przyjemnością wykonuję.

Po drugie, masaż. Jeśli robicie co dzień masaż twarzy, wiecie jak zbawienny wpływ może on mieć na Waszą skórę. Dzięki temu olejkowi nie zapominam już o wieczornym, jakże relaksującym, rytuale!

Po trzecie, jakość. Oczywiście, żadne z powyższych zalet nie miałyby znaczenia, gdyby olejek był kiepskiej jakości produktem. Ale nie jest. Wręcz przeciwnie. To świetny jakościowo produkt – 100% ekologiczny. Zawiera olejek ze słodkich migdałów i olej sezamowy, bogate w witaminy i składniki mineralne, które wygładzają, uelastyczniają i odżywiają skórę. Co dla mnie istotne, nie zawierają parabenów i innych konserwantów, oleju mineralnego i pochodnych ropy naftowej, silikonów, alkoholu, glikolu propylenowego, syntetycznych barwników i kompozycji zapachowej, PEG, SLES.

Po czwarte, działanie. Olejek bardzo dobrze radzi sobie z makijażem, cieniami czy tuszem do rzęs. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia skóry po całym dniu. Na początku miałam wrażenie, że nie do końca zmywa się i bałam się, że może zatykać pory i podrażniać moją mieszaną skórę. Okazało się jednak, że przyjemny film, który zostawia jest lekki i pięknie przygotowuje skórę do kolejnych etapów wieczornej toalety. Po wysuszeniu, skóra jest gładka, nawilżona i delikatna.

Po piąte, dobre, bo polskie! Wspaniale jest patrzeć, jak rozwijają się rodzime firmy. Daria Prochenka i Justyna Szuszkiewicz udowadniają, że i w Polsce można stworzyć ekologiczne, zdrowe, naturalne kosmetyki i z sukcesem je sprzedawać. Imponują mi swoją filozofią, poczuciem estetyki, podejściem do biznesu i szacunkiem dla środowiska (nawet opakowania kosmetyków wykonane są z surowców wtórnych lub takich, które można poddać recyklingowi). Dlatego cieszę się, że to właśnie ich marka i produkt Clochee zdobył tytuł najlepszego polskiego kosmetyku roku 2015 i nagrodę działu urody ELLE w kategorii “odkrycie roku”. Dziewczyny, gratulacje!

Jak widzicie, produkt nie ma żadnych wad. W dodatku jest niezwykle wydajny – jedna pompka wystarczy, by zmyć z twarzy makijaż. Przyznam Wam się do czegoś, czasem rano również używam tego olejku… Chyba po prostu jestem uzależniona! 🙂

Dla zainteresowanych, olejek znajdziecie tutaj.

A Wy znacie ten produkt? Jakie inne polskie, dobre kosmetyki mogłybyście mi polecić?

  • Monia

    Słyszałam dużo dobrego o tych kosmetykach, ale przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze możliwości wypróbowania ich na swojej skórze. Baaardzo mnie zaciekawił 🙂 Ciekawe czy będzie nadawał się do skóry wrażliwej?

    • Monia, ja mam bardzo wrażliwą skórę, więc mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że nadaje się i to bardzo. Może to zasługa świetnego składu i tego, że olejek nie ma silikonów, parabenów, olejów mineralnych i innych dziwnych substancji. Mnie nigdy nie uczulił, jest bardzo delikatny, a jednocześnie super skuteczny, a po umyciu pozostawia miły, ale nie ciężki film, dzięki czemu skóra nie jest przesuszona 🙂

      • Monia

        Przekonałaś mnie 🙂 to będzie teraz mój nr jeden na liście kosmetyków do kupienia.

  • To mój pierwszy olej do demakijażu i jestem zachwycona! Działa rewelacyjnie, a do tego to produkt z Polski.

  • Guilty Pleasure Manifest

    Olejek niestety zawiera alkohol.