“Modowy sąd” Joanny Horodyńskiej – czy warto wydać 24,99 zł?

Diabolina polskiej mody?

Myli się ten, kto sądzi, że znana z ciętych wypowiedzi stylistka, skupia się jedynie na wbijaniu szpilek koleżankom – celebrytkom. Joanna przyjmuje nieco inną taktykę i chwali za zmiany – na przykład w rozdziale “Zmiany nie do poznania” Edytę Górniak za “mniej napompowane usta” i odzyskaną mimikę czoła. Dodę za porzucenie wizerunku dziewczyny z solarium i odpowiednią oprawę dla “plastikowego” biustu, który dzięki właściwemu doborowi garderoby, już nie razi jak kiedyś. Na dobre słowo  zapracowały Kate Rozz nową, udaną, lecz “pełną zagadek”, twarzą, a Małgorzata Rozenek idealnie wypracowaną sylwetką. Jak widać Joanna niczego nie zapomina.

Bez pardonu odkrywa błędy przeszłości, tylko po to, by przedstawić spektakularną metamorfozę swoich bohaterek. Próżno szukać w jej słowach złośliwości i powodów do urazy. Autorka wydaje konstruktywne opinie, którymi włada niczym szpadą, ale summa summarum nikomu nie dzieje się krzywda. Przecież Joanna nie odkrywa kart, których wcześniej nie widzielibyśmy. 

Kto jeszcze tego nie zrobił, na pewno ją polubi

Joanna Horodyńska mówi językiem, który z pewnością trafi do młodych dziewczyn, ale też dojrzalszych kobiet, wciąż błądzących we mgle, szukających kompetentnych wskazówek dotyczących dobrego stylu. Natomiast miłośniczki mody będą się z nią świetnie bawić!

Bo Joanna, jak to ma w zwyczaju, nie owija w bawełnę. Już od pierwszych stron publikacji czytelnik może poczuć się tak, jakby stylistka siedziała u niego na kanapie z kieliszkiem wina w ręku, ubrana w szałową suknię od Driesa van Notena i szpilki Diora, na widok których szybciej bije nam serce i rozprawiała o meandrach damskiej mody w sposób rzeczowy i równie ciekawy. Razem z nią przyglądamy się prawdziwym ikonom współczesnej mody, rozkładając na czynniki pierwsze “niedorobiony” styl Kate Moss, eklektyczną i nieprzewidywalną Sarah Jessikę Parker czy pełną sprzeczności, lecz doskonałą Monikę Olejnik.

Lekcja stylu bez nudy

Co odróżnia tę publikację od innych, to fakt, że używa nowoczesnego, profesjonalnego języka, jednocześnie nie tworząc dystansu, a budując bliską więź z czytelnikiem (kto tego jeszcze nie zrobił, na pewno ją polubi). Zresztą w sprawach mody trudno nie ufać jej bezgranicznie. Prawie 20 lat doświadczenia w branży, ogrom wiedzy i styl na światowym poziomie to gwarancje nie do podważenia. Joanna podaje nam na tacy niesztampowe rady, które przekazałby tylko fachowy specjalista za naprawdę duże pieniądze. W tym kontekście wydatek rzędu 24 zł, to niewielka kwota, jaką inwestujemy w lekcję o współczesnym dress codzie, z której każda z nas na pewno wyniesie coś dla siebie. Bo jak podkreśla Joanna, do stylu trzeba mieć talent, ale można się też go nauczyć.

Publikacja ma charakter bardziej magazynowy, niż książkowy (klejona oprawa i miękka, lakierowana okładka), ale dzięki temu cenowo będzie mogła dotrzeć do większej ilości czytelniczek. Ta sama zawartość merytoryczna na 160 stronach albumu musiałaby kosztować co najmniej 50 zł. Jedyny zarzut, jaki mam, to nie do końca trafiona, mało atrakcyjna, moim zdaniem, oprawa graficzna okładki. Nie przeszkadza to jednak w czytaniu.

Nie dla leniwych

W kolejnych, “mięsistych” rozdziałach – “Niedoścignione”, “Odzyskane nadzieje”, “Wiek nie ma znaczenia”, “Ta dziewczyna od mody”, “Mad man”, “Nowe bohaterki”, “Buntowniczki”, “Zmiana nie do poznania”, “Znak rozpoznawczy” i “Wojna i pokój” autorka przedstawia gotowe rozwiązania na przykładach poszczególnych gwiazd (około 100 sylwetek!), ale też daje pole do popisu naszej kreatywności, zachęca do myślenia i swobodnych interpretacji. W końcu nie ma przepisu na jeden, właściwy styl. Każda z nas musi odnaleźć go sama. Najważniejsze to chcieć i mieć właściwe podstawy. Nie ubierać się dla męża, koleżanek, broń Boże nie kopiować “looków” manekinów z wystaw sklepowych. I choć indywidualny styl może wymagać odrobiny pracy, warto ją wykonać, dla siebie.

Jedno jest pewne, “Modowy sąd. Gwiazdy na celowniku” to świetny poradnik, który pomoże nam nie tylko wypracować własny styl, ale też  podsumuje, dla jednych oczywiste, dla innych może mniej oczywiste, zasady, jak dobrze wyglądać.

Przy okazji czytania podkreśliłam kilka punktów, z których stworzyłam swoje “11 przykazań Joanny Horodyńskiej”, z którymi w 100% zgadzam się i którymi kieruję się na co dzień.

1. Nie bój się łamać konwenansów.

“Co wtedy, gdy ktoś dziwnie spojrzy na nas na ulicy? Trzeba się nauczyć być pewnym swoich wyborów!”

modowy sad

2. Bądź nieprzewidywalna.

“Łącz rzeczy, które pozornie do siebie nie pasują”. Najlepszy przykład? Sarah Jessica Parker. To trudne zadanie, ale najważniejsze, by nie wyglądać tak, jakby zbyt długo myślało się nad tym, co na siebie włożyć. 😉

3. Tiul nie musi być pretensjonalny.

“Każda kobieta może go nosić, o ile nie potraktuje go zbyt dosłownie”. Sztuki noszenia tiulu uczymy się od Cate Blanchett.

joanna horodynska

4. Słodki róż + słodka blondynka = katastrofa.

“Róż to często pierwszy stopień do piekła… kiczu”. Nic dodać, nic ująć. Niby banał, a tak często przez wiele kobiet powtarzany. Choć na pewno nie przez Monikę Olejnik, która wie, jak w różu wyglądać intrygująco.

5. Elegancka w poszarpanych jeansach?

Jak najbardziej TAK. Jeśli tylko dodamy do nich odpowiednią oprawę. Wtedy “poszarpane jeansy nabierają szlachetności i elegancji”. Patrz na: Anetę Kręglicką.

joanna horodynska modowy sad

6. Nie bądź fashion victim.

“Można być modną, nosząc tylko jeden element zgodny z trendami, a nie wszystkie naraz”.

7. Inwestycja w dodatki zawsze się opłaca.

“Odmieniają styl małej czarnej, spodni i białej koszuli. Pokazują, że wcale nie takie z nas szare myszki…”

joanna horodynska modowy sad 2

8. Nie epatuj logo.

Chyba, że zależy Ci na wyglądzie dziewczyny piłkarza, której wydaje się, że torebka Louis Vuitton podniesie Twój status w towarzystwie. Kinga Rusin ten etap myślenia o “byciu stylową” ma już za sobą.

9. Noś rzeczy dobre jakościowo.

A jeśli są firmowe, najlepiej jeśli wiesz o tym tylko Ty lub prawdziwi znawcy tematu. “Nie nośmy metek dla koleżanek czy wrogów, ale dla siebie!”.

modowy sad 5

10. Opalanie się dawno jest passe.

“Mocna opalenizna sprawdza się bardziej na Bahamach niż w środku tętniącego życiem miasta. Ta na twarzy jest niemodna i postarza. Kobiety z klasą o tym wiedzą i dawno przestały się opalać”.

11. Piękni ludzie chodzą w czerni.

Bo kolor czarny wcale nie musi być nudny, pod warunkiem, że wiemy, jak go nosić. “Z czerni można stworzyć spektakularną stylizację, bawiąc się formą, fakturą na tkaninie, błyskiem lub jego brakiem”.

I to dopiero początek… Ale po resztę warto sięgnąć do “Modowego sądu”, który już jest w sprzedaży i zdecydowanie wpaść na dzisiejsze spotkanie z Joanną w warszawskim Juniorze (godz. 18.00).

Miłej lektury! Jak zawsze, ciekawa jestem też Waszej opinii 😉

modowy sad9