Niemodne Polki: Nie planowałyśmy bawić sie w “modową policję” czy “straż blogosfery”

Patrząc na Wasz blog, jego sposób funkcjonowania i czytając Waszą twórczość, mam wrażenie, że skądś znam autorki Niemodnych Polek. Mimo że przedstawiacie się jako grupa niezwiązanych z branżą dziewczyn, jest szansa, że spotykamy się podczas pokazów czy eventów modowych, może nawet jesteśmy bliższymi znajomymi? Mam świadomość tego, że ani nie zaprzeczycie, ani nie potwierdzicie tych przypuszczeń, ale właśnie fakt anonimowości osób stojących za Niemodnymi Polkami jest wg mnie w dużej mierze magnesem dla czytelników. Wzbudzacie niepokój i respekt, u innych nienawiść i zainteresowanie, ale przede wszystkim żonglujecie ironią i bawicie poczuciem humoru. Czy uważacie, że to, co robicie w jakiś sposób ma wpływ na blogosferę modową i postaci, których działania komentujecie?

Możemy z całą pewnością powiedzieć, że absolutnie niemożliwe abyśmy się kiedykolwiek z Tobą spotkały na jakimkolwiek pokazie czy evencie. Jesteśmy grupką przypadkowych dziewczyn, które połączył jeden temat.  Zawiązałyśmy małą Niemodną Redakcję, na początku w kilkanaście osób, które nigdy się osobiście nie poznały. Teraz już jest nas mniej, a na blogu, asku i Facebooku udzielamy się właściwie tylko w pięć. Ale na pewno nic nie łączy nas z branżą, nie bywamy na eventach ani pokazach, jesteśmy kompletnie niezwiązane z modowym światkiem. Nigdy w życiu nie powiedziałybyśmy, że będziemy wzbudzać, czy też wzbudzamy niepokój czy respekt, bo nie taki był cel naszego bloga. A czy mamy wpływ na blogosferę? Chyba nieszczególnie. To znaczy, widzimy, że gdy coś obśmiewamy szczególnie mocno, lub gdy jakaś dyskusja dzieje się u nas na asku, to czasami pewne blogerki reagują – usuwają jakieś posty, wpisy na Facebooku czy też odwrotnie, piszą coś jakby mimochodem na poruszany przez nas temat. Ale nie uważamy, abyśmy zmieniły coś w blogosferze na lepsze, ani dotychczas, ani w przyszłości.

Zapytam wprost – po co powstały Niemodne Polki? I dalej, co chcecie osiągnąć?

To miała być zabawa. Nie planowałyśmy bawić się w “modową policję” czy “straż blogosfery”, ani też podbijać to podwórko, po prostu chciałyśmy zrobić śmieszny blog, przedrzeźniający sztywne i poważne aż do przesady dziewczyny, które chyba zapomniały skąd i kim są. Z czasem okazało się, że to było potrzebne choćby po to, by poruszać kwestię tego, co niedobrego dzieje się w blogosferze i dać miejsce na wolne wypowiedzi czytelnikom innych blogów, na których zapadła nagle cenzura. Nie mamy żadnych sprecyzowanych planów, nie chcemy osiągnąć niczego konkretnego tym blogiem, może poza tym, że chcemy być miejscem, w którym można szczerze, bez obawy o nadmierną moderację, powymieniać opinie na temat blogów i blogerek oraz poznać nasze zdanie. Oczywiście chamstwa i wulgaryzmów nie tolerujemy, ale poza tym można swobodnie wyrażać swoje zdanie na Niemodnych Polkach.

“…na pewno jesteśmy brzydkie, grube i zakompleksione i nie mamy w życiu niczego oprócz tego hejtu na Bogu ducha winne blogerki”

Ciężko jest zadawać pytania, jeśli nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie klawiatury. Ale wyobrażam sobie Was/Ciebie trochę jak bohaterkę “Dziewczyn”, czyli Hannah, graną przez Lenę Dunham – błyskotliwą, inteligentną, szukającą w życiu właściwych dróg, mającą swój styl, ale bardzo odległy od tego, co prezentują blogerki goniące za trendami. Czy jestem blisko?

Jeśli powiemy, że tak, to zaraz pewnie posypią się gromy na nas, że gdybyśmy naprawdę takie były to nie ukrywałybyśmy swoich twarzy i nie występowałybyśmy anonimowo, a że ukrywamy, to na pewno jesteśmy brzydkie, grube i zakompleksione i nie mamy w życiu niczego oprócz tego hejtu na Bogu ducha winne blogerki. Tak naprawdę każda z nas ma życie osobiste, pracę, robimy w życiu to co lubimy i jakoś się spełniamy, a Niemodne to taka kompletnie abstrakcyjna odskocznia, której absolutnie nie wiążemy z naszymi prywatnymi ani zawodowymi sprawami. Nie każdy ma ten sam cel w życiu, nie każdy blog musi służyć do zarobku i nie każda autorka bloga musi być celebrytką.

Wpisy na blogu pojawiają się dość często. Skąd tyle determinacji przy prowadzeniu Niemodnych Polek?

To ciekawe, bo część naszych czytelników narzeka, że się obijamy i wpisów jest zbyt mało. Po prostu lubimy to robić i nie zmuszamy się jakoś specjalnie, nie musimy się motywować, zawsze znajdzie się jakiś temat czy też przyjdzie pora na cykliczny wpis (Kocie Oko, Miss Outfitów czy też Miłość na blogersko). Nie zawsze dodajemy je regularnie, ponieważ nie gonią nas żadne terminy czy zlecenia, ale staramy się robić to kilka razy w miesiącu. Oczywiście zdarza się, że nie mamy czasu, ale o tym też na ogół uprzedzamy czytelników.

“Śmiejemy się z zupełnie czego innego – nieudolności w pisaniu prostych tekstów, brakach w wiedzy przy jednoczesnym udawaniu ekspertek”

Czym najbardziej można Wam podpaść?

Szeroko pojętą głupotą. Od razu chcemy zaznaczyć, że nie uważamy zainteresowania modą i blogowania o modzie za głupotę, to hobby jak każde inne, pod warunkiem, że jeśli płatne i traktowane jako praca to jest wykonywane rzetelnie. Nie śmiejemy się z dziewczyn, że piszą o modzie, śmiejemy się z zupełnie czego innego – nieudolności w pisaniu prostych tekstów, brakach w wiedzy przy jednoczesnym udawaniu ekspertek, ciągłych reklam (co ciekawe, coraz częściej zakamuflowanych, udających “posty informacyjne”), udawania, że coś się nie stało i kasowania niewygodnych postów, nieszanowania czytelników (czasami mamy wrażenie, że blogerki mają swoich czytelników za idiotów) no i z tej cudownej nagłej zamiany blogów modowych w lifestyle’owe, które są tak nudne i puste, że dziwi nas, że ktoś w ogóle to czyta. Blogerkom  najwyraźniej wydaje się, że jeśli usuną coś z bloga, to nigdy się to nie zdarzyło. Błąd. Czytelnicy nie są głupi i wychwytują w mig każde oszustwo i naciąganie prawdy.

Wiemy, że w dzisiejszych czasach krytyka innych to najłatwiejszy sposób na zdobycie popularności, czytelników, uznania, poklasku. Internauci są żądni krwi i u Was tę krew dostają. Ale z lektury Waszego bloga wnioskuję, że nie są to podszyte nienawiścią emocje, nie znajdziemy tam krzywdzących i naruszających dobra osobiste informacji, a raczej subiektywne opinie, które stanowią krzywe odbicie modowej blogosfery. W gruncie rzeczy sumienie Was chyba nie gryzie?

Nie, nie jest tak, że kogoś nienawidzimy czy też wyjątkowo mocno nie lubimy, w gruncie rzeczy te dziewczyny jako osoby są nam zwyczajnie obojętne. Śmiejemy się z blogosfery jako zjawiska, które one tworzą i przez to im się obrywa, ale nie interesuje nas ich życie prywatne i nie grzebiemy po internecie w poszukiwaniu niepublikowanych newsów na ich temat. Nie siedzimy z lupą, analizując każde zdjęcie pod kątem użytego bądź nie Photoshopa. Zatem nie sądzimy, że mamy coś szczególnie nieprzyjemnego na sumieniu. Opisujemy to, co każdy człowiek może zobaczyć gołym okiem, wystarczy trochę obiektywizmu, a nie zapatrzenia w blog jak w obrazek.

“Wiele z nich nie ma pojęcia o prawdziwej modzie, nie potrafi się naprawdę dobrze ubrać (metki znanych projektantów nie załatwiają sprawy gustu), ale jakimś cudem odgrywają ekspertki, nie tylko na swoich blogach, ale są też zapraszane do telewizji czy na pokazy”

Jakie są wg Was najgorsze grzechy, które popełniają blogerki?

Mniej więcej to, co wymieniłyśmy powyżej, jako szeroko pojęta głupota. Wiele z nich nie ma pojęcia o prawdziwej modzie, nie potrafi się naprawdę dobrze ubrać (metki znanych projektantów nie załatwiają sprawy gustu), ale jakimś cudem odgrywają ekspertki, nie tylko na swoich blogach, ale są też zapraszane do telewizji czy na pokazy. Następnie polszczyzna (mamy na myśli podstawy, które są niezbędne w napisaniu pracy dyplomowej!). Styl wypowiedzi (pisanej i mówionej) niejednokrotnie woła o pomstę do nieba. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że my też nie piszemy idealnie, ale wydaje nam się, że i tak jesteśmy daleko przed niektórymi top blogerkami. Potem chyba są reklamy, zwłaszcza te zakamuflowane lub te, które kompletnie nie pasują do profilu bloga. Swoją drogą to chyba główny powód nagłego nawrócenia się na lifestyle – więcej różnorodnych reklam i więcej wpływów do kieszeni. I ogólnie taki infantylizm, który przebija się przez te blogi. Czasem trudno uwierzyć, że część autorek to studentki lub wręcz absolwentki szkół wyższych, czyli jakby nie patrzeć, młode dziewczyny, próbujące uchodzić za kobiety sukcesu. Dziwi nas, że ktoś w ogóle je traktuje poważnie, jak one same siebie tak nie traktują, a znaczna część odbiorców blogów to chyba gimnazjum i liceum. I ostatnia rzecz to brak szacunku do czytelników. Niektórym blogerkom wydaje się, że częste dodawanie postów i wpisów na portalach społecznościowych to wyraz troski czy tez dbania o swoich fanów. Zapominają, że ludzi nie można traktować jak idiotów, że te osoby często znają ich blogi bardzo dobrze i w takich wypadkach kasowanie postów i wypieranie się, że pewne zdarzenia kiedykolwiek miały miejsce, jest właśnie robieniem idiotów ze swoich czytelników, z których posiadania, jakby nie patrzeć, mają dochód. Można tu jeszcze dodać traktowanie z góry, kłamstwa, które często da się łatwo zweryfikować. To na pewno nie jest szacunek, nie traktuje się tak ludzi, którzy zapewniają blogowi wyświetlenia i popularność, a co za tym idzie, fakt, że blogerka ma z czego żyć.

Medialne szaleństwo wokół blogerek wydaje się nie mieć końca. Do czego Waszym zdaniem doprowadzi nas ta “moda”?

Trudno powiedzieć, ale wydaje nam się, że w internecie wszystko relatywnie szybko się zmienia. Czasami to szybko trwa kilka tygodni, czasami kilka miesięcy czy lat, więc podejrzewamy, że i moda na blogerki w końcu minie. Blogi pewnie pozostaną, w takiej czy innej formie, ale fani i fanki dorosną i niekoniecznie będzie im po drodze z tymi samymi “guru” co dotychczas. Media też zajmą się czymś innym, co aktualnie będzie promowane i szum dookoła blogosfery w takiej postaci jaka jest dziś pewnie ucichnie. Ale sądzimy, że wyewoluuje to w coś nowego. Popularność, zwłaszcza zdobyta przez te “dziewczyny z sąsiedztwa”, jest zbyt łakomym kąskiem, a jak widać, w internecie gwiazdą może być każdy.

“Osobną kwestią przy okazji jest to, że reklamodawcy czy dziennikarze tak bezkrytycznie patrzą na te magiczne numerki, które rzekomo świadczą o popularności, czyli liczniki odwiedzin”

Nie ważne co piszą, ważne, by nie przekręcali nazwiska, znamy tę sentencję, którą stosują dziś z powodzeniem celebryci. Czy nie macie wrażenia, że fakt przedstawiania pewnych zjawisk i publikacje prezentujące blogerki, w pewnym stopniu wpływają na podbicie ich popularności? Czy efektem ubocznym Waszych działań nie jest promocja obśmiewanych przez Was osób?

Ale dokładnie tak jest, co jeszcze bardziej nas bawi. Dziwne jest to, że im kompletnie nie przeszkadza, że są znane również z bycia śmiesznymi, pewnie zrzucają to na karb bycia tak wielkimi gwiazdami, że doczekały się swoich zazdrosnych antyfanek. Nam to nie przeszkadza jakoś szczególnie, że napędzamy im odwiedziny czy zwiększamy popularność, bo jak wspominałyśmy wcześniej, zdajemy sobie sprawę z tego, że świata nie zmienimy. Poza tym, my nie traktujemy blogosfery śmiertelnie poważnie, nam nikt chleba nie odbiera. Śmiać się będziemy dalej, tak długo, jak będą na to zasługiwać lub tak długo, jak będzie nam się chciało w to bawić.

Osobną kwestią przy okazji jest to, że reklamodawcy czy dziennikarze tak bezkrytycznie patrzą na te magiczne numerki, które rzekomo świadczą o popularności, czyli liczniki odwiedzin. Mamy wrażenie, że większość firm czy dziennikarzy rozmawiających z blogerkami jest tak zaaferowana tym faktem, że jakaś dziewczyna ma ileś unikalnych odsłon dziennie, że tak naprawdę nie widzą, co jest na tym blogu. Potem blogerka reklamuje samochód i drogie kosmetyki, które przecież kompletnie nie trafiają do jej czytelników. Bo jak przeciętna gimnazjalistką, licealistka czy studentka ma wydać kilkaset złotych miesięcznie na nowy secik od Chanel albo na nowy model auta? Gdzie jest logika w takich reklamach? I czy taka poważna firma naprawdę chce być kojarzona z dziewczyną, która nawet nie potrafi napisać porządnie posta reklamowego? Dlaczego dziennikarze w śniadaniówkach czy podczas wywiadów skaczą dookoła tych blogerek jakby rozmawiali z ósmym cudem świata? Dlaczego nikt na przykład nie poprawił Karoliny, która w wywiadzie kilkakrotnie rozmnożyła “Paprockich i Brzozowskich”, ale wciąż dyskutuje się z nią jako znawczynią i ekspertką? Dziennikarka była nieprzygotowana, nie znała tematu czy też było jej to kompletnie obojętne, że osoba, która udziela wywiadu, plecie bzdury? Dlaczego nikt publicznie nie pokaże blogerskiej niekompetencji, może oprócz Filipa Chajzera? Gdzie jest rzetelność przekazywanych informacji? To dopiero ciekawostka.

Ostatnio rozmawiałam z pewnym dość wpływowym jegomościem w branży mody ze Stanów, którego zapytałam czy tam również blogerzy wynoszeni są na piedestał i uznawani za wpływowych. Zaśmiał się i odpowiedział, że nie interesuje się blogerami modowymi, bo większość z nich jest “durna” i żenujące jest to, w jak ostentacyjny sposób chwalą się giftami, które otrzymują od marek i projektantów. Chodziło mu raczej o sposób przekazywania informacji, aniżeli sam fakt prezentacji giftów. Wygląda na to, że Polska pod tym względem to światowy fenomen, często hołubimy osoby, które wyróżnia jedynie ilość lajków na Facebooku. Co sądzicie o tej sytuacji?

Jeśli to prawda, to szalenie nam się to podoba. Od jakiegoś czasu mamy wrażenie, że blogerki są w stanie pochwalić się dosłownie wszystkim, byleby tylko im odpowiednio dużo zapłacić, więc ich opinia staje się jakby kompletnie nieistotna. Coraz mniej jest osób naprawdę wiarygodnych i szczerych, coraz więcej “słupów reklamowych” zarówno na blogach jak i na vlogach, zwłaszcza kosmetycznych, a powoli już właściwie lifestyle’owych. Dziś już nie wiadomo, czy blogerka reklamuje dany kosmetyk, bo jej się naprawdę podoba czy dlatego, bo dostała niezłe wynagrodzenie, oczywiście uważamy, że to drugie. Kosmetyk może jej się podobać, to swoją droga, ale chyba jedynie jako marka współgrająca z “luksusowym” profilem bloga.

Które blogerki najbardziej Wam podpadły i dlaczego?

Wiadomo, kto jest naszą ulubienicą. Kwintesencja tego, co w blogosferze najgorsze, czyli Karolina z Charlize Mystery. Ona właściwie wszystko robi tak, że ciężko ją polubić, spełnia właściwie wszystkie kryteria blogerki, która nam podpada. Naprawdę miałaby bardzo dobry blog, gdyby zatrzymała się na stylizacjach i zdjęciach, bo to robi nieźle. Podoba nam się to co robi od strony estetycznej i wizualnej. Problem zaczyna się w momencie, kiedy pisze post lub się odzywa, bo wtedy wychodzą na jaw jej niekompetencje.

Podobnie Fashionelka, która jednak ma tę przewagę nad Karoliną, że przynajmniej szczerze pisze (a na pewno w przeszłości pisała), że bierze udział w kampanii reklamowej. Poza tym nie mamy pojęcia, co dziewczyny widzą w tym blogu. Eliza staje się ekspertką od wszystkiego: ślubów, psów rasowych, psychologii (o której sama powiedziała, że właściwie nie interesuje jej praca w zawodzie), kuchni i odchudzania, absurdów zagranicznych itp. Podobno jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

Czy zdarzy się, że dla odmiany zaczniecie pisać pozytywnie o osobach z blogosfery, które na to naprawdę zasługują? W Internecie jest sporo krytyki, nienawiści, to napędza statystyki. Pozytywne rzeczy często są kompletnie pomijane, bo nikogo nie interesują. Może warto również im poświęcić trochę energii?

Czasami, gdy wydarzy się coś wartego wzmianki, piszemy o tym, jednak rzadko poświęcamy temu cały post. Możliwe, że kiedyś pozytywnych postów będzie więcej, niemniej obecnie nie mamy konkretnych planów z tym związanych. Wiadomo, że dużo łatwiej się hejtuje 😉

Od czasu do czasu staramy się też nagłaśniać aferki. Wiadomo, że jeżeli w grę wchodzą np. pieniądze lub oszustwo, to sprawą powinna zająć się policja, ale jeśli w blogosferze wydarzy się coś wartego opisania i ostrzeżenia innych, to piszemy o takich sprawach.

Macie całkiem sporą liczbę czytelników, która stale rośnie. Nie myślałyście o tym, by zmonetyzować ten sukces? 

Nie mamy takiej potrzeby. Oznaczałoby to zapewne, że musiałybyśmy poświęcić na prowadzenie Niemodnych Polek o wiele więcej czasu, co raczej nie wchodzi w rachubę. Mamy pełnoetatowe prace, nie chcemy zamieniać hobby na źródło dochodów. Poza tym chciałybyśmy zachować profil bloga jako tego z idealnym miejscem na brak reklamy.

Formuła Niemodnych Polek jest świetna, ale zamyka się w pewnych ramach. Czy myślałyście o poszerzeniu tematyki?

Od pewnego czasu piszemy również o vlogerkach kosmetycznych. Odkąd blogerki modowe przebranżowiły się na lifestyle, zahaczamy także o ten temat. Nie zastanawiałyśmy się jeszcze, co mogłoby być rozszerzeniem tematyki, ale jednocześnie spójną kontynuacją, ale jeśli blogosfera zacznie ewoluować, pewnie pojawią się i inne tematy do poruszenia.

Dla odmiany, czy możecie wymienić blogerki/blogerów, których cenicie i dlaczego?

Fat Cat: Ja mam pewne wahania nastroju, jeśli chodzi o Macademian. Trudno mi powiedzieć o niej coś pozytywnego, bo docierają do mnie różne komentarze, że nie jest lepsza, milsza czy sympatyczniejsza niż inne blogerki. Poza tym nie interesuje mnie jej osoba. Natomiast muszę przyznać, że przez długi czas lubiłam oglądać jej blog dla samych zdjęć. Są ładne, widać, że robione przez profesjonalistę, a i sama Macademian wydaje się idealnie przygotowana. Z czasem zaczęło mnie to nudzić, bo miałam wrażenie, że Tamara się pogubiła, zaczęła się coraz bardziej przebierać, byle by było dziwaczniej, bardziej kontrowersyjnie. Ale jeśli miałabym założyć, że jej blog jest tylko kreacją, sztuką, zabawą, to już odchodząc od tego, jaka jest jako blogerka, powiedziałabym, że do mnie przemawia i kupuję to w takiej formie. Swego czasu lubiłam też zaglądać do Jemerced, ale też raczej w poszukiwaniu ładnych obrazków i fajnych ciuszków (nie licząc przekombinowanych stylizacji) niż dla niej samej.

Fafritz fafery: Obecnie stwierdzam, że istnieją jedynie trzy blogi modowe, które cenię:

http://birdscloset.blogspot.com

Za wyczucie smaku, normalność i sukienkę w jarzębinę.

http://uglierfriend.blogspot.com

Za przepiękne stylizacje, ciekawie napisane historie i boskie zdjęcia.

http://sannas-land-of-illusion.blogspot.com/

Za ciepło, prostotę, minimalizm i promowanie nieznanych polskich marek.

Jak polska blogosfera będzie wyglądać za kilka lat? Myślicie, że Niemodne Polki będą wciąż istnieć?

Nie mamy pojęcia. Tak naprawdę, może się zdarzyć wszystko: zwyczajnie się wypalimy i postów będzie coraz mniej, albo pojawią się nowe wyzwania w naszym życiu, jak również możliwe jest, że będziemy działać jeszcze długo. Nie stawiamy sobie konkretnych celów, nie zakładamy, ze podziałamy jeszcze X lat, to nie biznesplan, to tylko takie hobby. Może blogosfera ewoluuje w coś pozytywnego i Niemodne nie będą potrzebne – to takie pobożne życzenie 😉

Dziękuję za rozmowę.
Zainteresowanych zapraszam na blog Niemodnepolki.blogspot.com

  • prawda boli

    ja doskonale znam takie panienki co: prowadzą blogi o modzie , oglądają Operacja stylówa i Sablewskiej sposób na modę , i interesują się modą i urodą , bo chodziłam z nimi do szkoły i widuję takie na osiedlu . W głowie im tylko wygląd .Są : puste , próżne , nietolerancyjne .Jedyne co potrafią powiedzieć , to : ,, Jak ty wyglądasz?” , ,, co ty masz na sobie?” itd . A o to stosunek takich panienek do osób , które w odróżnieniu od nich nie siedzą w lustrze przez cały dzień : (od momentu) 43: 30 .Niemodne Polki walczcie dalej z tymi paniusiami .Podziwiam was.