„Jest Pan za dobry i nie możemy Pana zatrudnić, ponieważ nie chcemy czuć konkurencji…” Mateusz Suda ostro o rynku pracy.

Jesteś jednym z najzdolniejszych młodych twórców, jakich znam, a wciąż szukasz pracy. Co jest nie tak z naszym rynkiem?

SUDA: Sam często zadaję sobie to pytanie. Przez pewien czas myślałem nawet, że może ze mną jest coś nie tak, skoro nie mogę dostać pracy w wyuczonym zawodzie. Wkrótce jednak okazało się, że żyjemy w świecie, w którym firmy zatrudniają ludzi na okres próbny za najniższą stawkę, wysysają i wypluwają. Zdobycie upragnionego stanowiska w moim zawodzie jest naprawdę trudne. Konkurencja jest silna, a na domiar złego nie brakuje osób psujących rynek, które wykonają, wprawdzie marnej jakości, ale jednak pracę za przysłowiową bułkę z masłem. Mimo to szukam i nie zamierzam się poddać! W chwilach zwątpienia przypominam sobie rozmowę kwalifikacyjną, podczas której usłyszałem: „jest Pan za dobry i nie możemy Pana zatrudnić, ponieważ nie chcemy czuć konkurencji…”. Liczę, że w końcu znajdzie się ktoś, kto zainwestuje w mój potencjał i nie będzie widział we mnie rywala, a sojusznika.

suda

Ale przecież komuś takiemu jak Ty, z szerokim wachlarzem umiejętności projektowych, powinno być dziecinnie łatwo zaistnieć?

Gdyby chodziło tylko o umiejętności, to z pewnością byłoby mi łatwiej. Wiesz, że czasem ważniejsze jest szczęście, niż rozum.

Być może wynika to też z hermetyczności tego środowiska? Czy znajomości w branży pomogłyby w zdobyciu intratnych zleceń? 



Znajomości są potrzebne i to nie tylko w branży modowej, ale w ogóle w życiu. Mam zlecenia i jest ich naprawdę dużo, problem polega na tym że 90% z nich to projekty na rzecz artystycznej satysfakcji. Mam dość pracy za darmo. To jest mój zawód, nie tylko hobby.

Pieniądze, to jak zwykle największa blokada dla Twórcy, “mur”, który trudno przebić…

Tak, kwestią jest głównie brak środków finansowych na to, by się rozwijać. Bez etatu nie dostanę kredytu i koło się zamyka.

Dość przygnębiająco kreślisz obraz rynku pracy. Widzisz rozwiązanie tej sytuacji? 

Możliwe, że zrobię to co większość moich rówieśników. Rzucę marzenia i poszukam pracy za granicą. Pomęczę się przez pół roku lub dłużej i oddam całkowicie pracy. Myślę nad tym… ale uciekam wierząc, że uda mi się tu, w sercu kraju.

Czy w związku z powyższym widzisz jednak miejsce dla siebie tu i teraz? 

Moje marzenie to tworzenie filmów do pokazów, współpraca z projektantami i fotografami, domami mody. To jest moja droga i pracuje w tym kierunku, jednak dobrze by było gdybym mógł z tego żyć, a nie tylko czuć satysfakcję artystyczną.

Wróćmy do Twojej pracy. Ilustrator, grafik, projektant – kim właściwie jest Mateusz Suda ?

Przede wszystkim ilustrator. Nie chce ograniczać się tylko do jednej profesji. Nie lubię ograniczeń. Chciałbym rozwijać się w różnych dziedzinach, ale ze świadomością wykonywania ich na jak najwyższym poziomie. Każdy nowy cel w życiu to wyzwanie stawiane samemu sobie. Poszukuję inspiracji do swojej pracy na różnych płaszczyznach. Kocham się rozwijać i uczyć nowych rzeczy. Ostatnio skończyłem kurs tatuażu i tym samym zdobyłem kolejną umiejętność. Krążę wokół szeroko rozumianego designu. Projektuje ubrania, nadruki na ubrania, tapety, pokrowce na iphony itp. Współpracuje z fotografami, projektantami mody, magazynami. Czasami mam możliwość prowadzenia warsztatów i wykładów. Wystawiam także swoje prace na wernisażach. Branding i identyfikacja dla firm. Tworzę instalacje, jak i wizualizacje. Założyłem artystyczny projekt SUDA – marka, która jest efemeryczna. Istnieje momentami i żyje swoim życie. Pomysł narodził się w czasie mojego dyplomu i tworzyłem projekt, gdzie od czasu do czasu produkuje w małych seriach projekty (mini kolekcje). Zabawne jest to, że niektóre rzeczy są czystą fikcją a niektóre realnie istnieją. To taka zabawa z realiami jakie istnieją w naszym kraju. Młoda moda w naszym kraju jest taka właśnie. Dużo młodych i utalentowanych ludzi stara się żyć z projektowania i realizowania marzeń po czym gaśnie, znika. Są i tacy co tylko sieją wokół siebie zabawną wizję wielkiej firmy, a w szafie mają 3 sztuki bluz na sprzedaż, i dodatkowo chodzą w nich na „znanych imprezach”.

image

imageJakimi technikami posługujesz się tworząc?

Wykorzystuję różne media i staram się łączyć je ze sobą. W większości tworzę projekty techniką cyfrową, ale nie uciekam od tradycyjnych metod. Odręczny rysunek, kolaż, wycinanki, czy akwarele pomagają tworzyć mi obraz, który następnie skanuję. Gotowy materiał obrabiam za pomocą komputera. Staram się urozmaicać swoją pracę, bo szybko się nudzę. Poszukuję nowych technik, które były mi dotąd obce. Jeżeli miałbym jednym słowem opisać to co robię, to powiedziałbym – eksperyment. Ciągle wkraczam na nieznane mi terytoria. Jest to ryzykowne, ale tym samym satysfakcjonujące w momencie, kiedy stworzę w ten sposób coś dobrego.
imageimage

Słuchając tego co mówisz i obserwując Twój artystyczny rozwój aż trudno mi uwierzyć w to, że masz tylko 25 lat… Skąd w Tobie taka dojrzałość?

Jest mi niezmiernie miło. Myślę, że powinno mieć to taki wydźwięk: „…już 25 lat i jeszcze nic konkretnego”. Do swej osoby podchodzę zbyt krytycznie – z lekkim dystansem. Wynika to z moich ambicji i chęci dalszego rozwijania się. Cenię sobie profesjonalizm, precyzję, rzetelność i estetykę. Jestem świadomy faktu urodzenia się w czasach, które są kiepskie – może nie tyle kiepskie co trudne do wybicia się i ukazania prawdziwego ‘mnie’. Musiałem od najmłodszych lat pracować ciężko by osiągać sukces w swej profesji. Z drugiej strony, wychowywałem się w rodzinie, gdzie występuje dość spora różnica wieku pomiędzy mną a rodzeństwem. Wsłuchiwałem się w nich, bacznie obserwowałem – może i często kopiowałem niektóre zachowania. Żyłem ich życiem, poniekąd. Myślę, że to miało silny wpływ na to jak postrzegam świat. Świat teraźniejszy – współczesny spektakl, w którym wyścig szczurów odgrywa nadrzędną rolę.

W Polsce mamy modę na modę i mnożących się projektantów. Niewielu jednak wyróżnia się z tej “masy”. Jako specjalista zajmujący się identyfikacją marki, czy możesz powiedzieć czego im brakuje?

Młodzi projektanci zapominają często, że logo to nie jedyny element, który pomoże im wypłynąć na szerokie wody. Ograniczają się do projektu i ewentualnie wizytówek. Następnie rozpoczynają działalność. W skrócie – na początek trzeba wiedzieć, w jakim kierunku będziemy podążać. Mam tutaj na myśli ideologię obranego kierunku. Trzeba być wiernym swojemu stylowi i identyfikacja będzie spójna z projektami, filmami, prezentacją kolekcji i najważniejsze pokazem mody. Mam wrażenie często, że większość firm „ogarnia” szybko program graficzny i projektuje samodzielne logo dając w ten sposobem w twarz dziedzinie projektowania graficznego. Tworzy się wtedy psucie estetyki wizualnej wśród ludzi i następuje przesyt „złego projektowania”. Nie generalizuje tutaj wszystkich, ale mówię o przypadkach, które przyprawiają mnie o mdłości.

Zdarza Ci się współpracować z innymi projektantami?

Tak. Miałem przyjemność współpracować z młodymi projektantami, stawiającymi pierwsze kroki w modzie, jak i z projektantami, którzy mają już ugruntowaną pozycję na rynku. Do ciekawszych współprac mogę zaliczyć projekt R.E.M. Anny Orskiej. Znana projektantka biżuterii zaprosiła mnie i innych artystów do współpracy, czego wynikiem była kolekcja biżuterii z naszymi ilustracjami. Kolejną przygodą była współpraca z Wojtkiem Onakiem, projektantem marki POLYGON i zaprojektowaniem nadruku na koszulkę do pokazu zaprezentowanego na Fashion Week’u w Łodzi. Miałem możliwość stworzenia animacji dla marki Hektor & Karger. Interesującym doświadczeniem było stworzenie filmu/animacji do pokazu Olgi Mieloszyk na Offach w Łodzi. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele ciekawych wyzwań. Marzy mi się współpraca przy tworzeniu akcesoriów.

Jako ilustrator często poruszasz ważne społecznie tematy. Czy to jest kierunek w jakim będziesz podążał?

Od samego początku w moich pracach widać fascynację ludźmi. Jesteśmy ciekawym materiałem, trochę tak jak gąbka absorbujemy emocje z otaczającego nas świata, ale każdy z nas inaczej na nie reaguje. Przeżywamy i wyrażamy odczucia. W swoich projektach nie ograniczam się wyłącznie do tematyki społecznej. Jestem fascynatem kontrastu jak i motywu przemijania. Kontrast jest fascynujący i ma wpływ na moje życie. Na przykład nie oglądam horrorów, po prostu boje się ich, ale tworzę mroczne opowieści i animacje. To jest pewna forma arteterapii w moim życiu, tak myślę.

Czy jesteś artystą spełnionym?

Nigdy nie chciałbym doświadczyć spełnienia. Mam wrażenie, że wtedy następuje pustka i koniec dla artysty. Nie masz szans na zaoferowanie światu niczego więcej.

Na swoim fan page’u co rusz publikujesz nowe prace. Widać, że cały czas próbujesz nam coś powiedzieć. Co to jest?

To pewna forma komunikacji niewerbalnej. Wysyłam w świat moją reakcję na to, co mi dał. Staram się przemycić w pracach to, co czuję lub co czułem. Często używam bieli i czerni, ale staram się słodzić tę gorycz chociaż jednym pociągnięciem pędzla zamoczonego w kolorowej farbie. Podobnie się działo z ludźmi, którzy wtykali w szkielet spalonej warszawskiej tęczy żywe kwiaty. Zawsze trzeba mieć nadzieję.

image

imageSkąd czerpiesz inspiracje?

Szybko się nudzę, a moje źródła inspiracji są zmienne: fotografia, film czy aktualne wydarzenia w popkulturze. Jednak największy wpływ ma na mnie muzyka. Słucham jej jak najwięcej, kiedy tylko mogę. Rysuję słuchając muzyki, projektuję słuchając muzyki. Nawet zasypiam w jej towarzystwie.

Masz konkurencję?

Nie wiem, czy konkurencja w tym przypadku to dobre słowo. Z roku na rok widzę coraz więcej ilustratorów, projektantów graficznych. To normalne. Jestem zwolennikiem współpracy. Kocham ludzi i to właśnie oni napędzają mnie do działania. Zdarza mi się brać udział, a nawet prowadzić warsztaty, podczas których dzielę się swoją wiedzą z uczestnikami. Nie tylko współpracuję z innymi projektantami, ale także się z nimi przyjaźnię.

Czy droga zawodowa, którą sobie wybrałeś to trudna droga?

Miałem być ekonomistą, ale „oszukałem przeznaczenie” i wybrałem swoją drogę, choć najprostsza nigdy nie była. To jest walka o kawałek chleba, ale też walka o siebie, swoją suwerenność. Trudno jest godzić się na pomysły klientów, gdy są one sprzeczne z moimi założeniami. Trzeba być ciągle czujnym, bo projektowanie graficzne jest jak moda i co chwilę wkracza nowy trend. Nie ugruntujesz sobie pozycji tylko jedną współpracą, musisz być ciągle aktywny i twórczy, a przede wszystkim pracowity. Trzeba wiedzieć czego się chce i podążać w tym kierunku. Można wybrać łatwiejszą drogę w życiu, iść na staż i parzyć kawę swoim przełożonym, ale to nie jest opcja dla mnie.

Jak oceniasz dziś polską branżę mody? 
Jest kilka osób, którym kibicuję i zawsze czekam na to, by zobaczyć ich kolekcje. Moi faworyci mają zawsze świeże spojrzenie na modę. Wieloma projektami jestem jednak znudzony. Ile można oglądać dresowej tkaniny, basiców, t-shirtów z napisami? Brak kreatywnego zacięcia i odwagi ogranicza. Twórcy mówią – to nie jest na polski rynek – z takim nastawieniem niczym się nie wyróżnią. Trzeba nauczyć nasz naród mody, a nie bycia przewidywalnym. A jak widzę na pokazach nadruki na koszulkach bezczelnie ściągnięte  z internetu (w końcu po co współpracować z grafikiem?) to zadaję sobie pytanie: czy ktoś jest głupi, czy próbuje zrobić głupków z nas?


Gdzie chciałbyś być za 5 lat? Pytam o życie zawodowe.

Pomimo trudności, jakie napotykam na swej drodze – jestem szczęśliwy. Może nie spełniony, ale z całą pewnością szczęśliwy. Mój projekt artystyczny SUDA przekształca się w markę odzieżową. Projektuje kolekcje sezonowo. Marka została pozytywnie odebrana. Tworzę sesje zdjęciowe, realizuje filmy i nadal nie zapominam o bliskiej memu sercu ilustracji. Czuję stabilizacje życiową, wyznaczam kolejne cele i jestem po prostu… szczęśliwy.

Dziękuję za rozmowę.

*Więcej o artyście przeczytacie na stronach:

http://www.mateuszsuda.com
https://www.facebook.com/Mateusz.Suda.llustartions
https://www.facebook.com/sudafashion?fref=ts